Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kandydat na radnego zacytował w ulotce "Gazetę Wyborczą". Teraz ściga go Agora

Marcin Gugulski, radny PiS startujący w najbliższych wyborach, robi dla Warszawy tyle dobrego, że był chwalony zarówno przez "Gazetę Polską", jak i stołeczną "Gazetę Wyborczą".

Autor:

Marcin Gugulski, radny PiS startujący w najbliższych wyborach, robi dla Warszawy tyle dobrego, że był chwalony zarówno przez "Gazetę Polską", jak i stołeczną "Gazetę Wyborczą". W ulotce wyborczej zacytował więc fragmenty artykułów na jego temat z obu gazet. Ale ma problem, bo wydawca "Wyborczej", spółka Agora, wzywa go teraz do "zaniechania naruszeń prawa".

Marcin Gugulski opowiada portalowi niezalezna.pl:

- Zaczęło się od sondy w stołecznym wydaniu "Gazety Wyborczej" (X 2012), gdzie redaktor Michał Wojtczuk poświęcił kilka ciepłych słów tym radnym dzielnicowym, którzy są dobrze zakotwiczeni w terenie i nie migają się od roboty - i posłużył się przykładem jednego z imienia i nazwiska wymienionego radnego, czyli mnie. Nic dziwnego, że gdy na swojej ulotce wyborczej postanowiłem zrobić przegląd głosów prasowych na temat mojej pracy, wybrałem nie TVN Warszawa, a nawet (z żalem) nie "Niedzielę" - choć i tam korzystnie o mnie pisano, tylko dwie z najbardziej znanych redakcji o najbardziej emblematycznie odmiennych poglądach politycznych, tj. gazetę.pl [portal "Gazety Wyborczej"] z lewej strony i z czerwonym logo oraz "Gazetę Polską" z prawej strony sceny i czarnym logo.

Oto fragment ulotki Gugulskiego. Cytat z "GW" to jedynie trzy zdania:



Radny próbował się skontaktować z autorem tekstu red. Wojtczukiem, żeby nie czuł się on zaskoczony, ale sekretariat działu stołecznego jego pisma przez kilka dni zwodził Gugulskiego. Gdy w końcu radny PiS uzyskał e-mail dziennikarza, natychmiast wysłał mu ulotkę - oczywiście nie do cenzury, tylko do wiadomości.

Trzy dni później, 7 listopada, Marcin Gugulski otrzymał pismo od prawnika wydawcy gazeta.pl (spółki Agora), wzywające radnego do zaniechania rozpowszechniania ulotki wyborczej z cytatem z gazeta.pl.

Jak pisze pełnomocnik Agory, wykorzystanie przez Gugulskiego fragmentu artykułu prasowego jest "bezprawne". I następują kuriozalne pouczenia: "Jeśli chciał Pan wykorzystać materiał prasowy, winien Pan wystąpić z prośbą o udzielenie licencji. Co więcej, nawet w razie zawarcia przez Pana umowy licencyjnej lub uzyskania zgody na publikację tekstu, po stronie autorów pozostaje szereg uprawnień wynikających z osobistych praw majątkowych, które są niezbywalne". 

Prawnik Agory zarzuca też Gugulskiemu, że chwalący radnego fragment... został wyrwany z kontekstu. "Celem autorów było wskazanie było wskazanie skali działań radnych dzielnicy jako ogółu, a nie promocja Pańskich działań" - pisze pełnomocnik Agory. Spółka domaga się od Gugulskiego "natychmiastowego usunięcia materiałów" - w przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana do sądu.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej