Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kilkanaście zamachów na Putina. Snajperzy, samochody pułapki, „czeczeńscy terroryści”…

Przed kilkoma dniami prokuratura Ukrainy wycofała zarzut terroryzmu przeciwko obywatelowi Rosji Adamowi Osmajewowi, który był oskarżany o przygotowanie w 2012 r. zamachu na Władimira Putina.

Autor:

Przed kilkoma dniami prokuratura Ukrainy wycofała zarzut terroryzmu przeciwko obywatelowi Rosji Adamowi Osmajewowi, który był oskarżany o przygotowanie w 2012 r. zamachu na Władimira Putina. Dotychczas rosyjskie władze i media informowały o kilkunastu „oficjalnych” przypadkach organizacji zamachów na życie prezydenta Rosji. Większość domniemanych zamachowców ogłaszano albo „terrorystami czeczeńskimi”, albo chorymi psychicznie.

Według doniesień rosyjskiej prasy pierwszy zamach na Putina miał być organizowany 24 lutego 2000 r. Wówczas był on pełniącym obowiązki prezydenta Rosji. Zabić Putina planowano podczas pogrzebu jego mentora, mera Petersburga Anatolia Sobczaka. Według informacji ówczesnego rzecznika Putina Siergieja Diewiatowa, zlikwidować przyszłego prezydenta planowała „pewna organizacja związana z czeczeńskimi terrorystami”, która do wykonania zabójstwa miała wynająć dwóch snajperów.

Drugi zamach, już na prezydenta Rosji, miał się odbyć w sierpniu 2000 r., podczas nieoficjalnego spotkania szefów Wspólnoty Niepodległych Państw w Jałcie. Putina rzekomo planowano wysadzić w momencie dojazdu do miejsca organizacji szczytu. Służby raportowały o zatrzymaniu „czterech Czeczenów i dwóch Arabów”.

Trzeci zamach był planowany w styczniu 2001 r. Udaremnili go funkcjonariusze azerskich służb specjalnych, bowiem likwidować rosyjskiego prezydenta zamierzano w Baku. Jak przystało na Rosję Putina, również znaleziono „czeczeński ślad”.

Czwarty zamach organizowano na terenie Iranu. Terroryści zamierzali wysadzić samochód pułapkę, kiedy obok niej będzie przyjeżdżał prezydencki samochód.

Za piąty zamach uznaje się próbę 38-letniego mężczyzny, mieszkańca wsi Pogost w obwodzie włodzimierskim (około 200 km na wschód od Moskwy), który chciał wjechać na Kreml swoim samochodem, aby udać się na audiencję u Putina. Miało to miejsce w lutym 2002 r. Mężczyzna miał też powiedzieć ochronie, że to on sam jest Władimirem Putinem. Po czym niedoszłego zamachowca wysłano do szpitala dla psychicznie chorych i ślad po nim zaginął. Szósty zamach miał miejsce kilka dni po piątym. Wówczas 75-letni emeryt schizofrenik z bronią palną i butelką z niezidentyfikowaną cieczą przyszedł do recepcji administracji prezydenta i strzelił sobie w głowę. Władze rosyjskie uznały, że emeryt chciał zabić Putina.

Siódmy i ósmy zamachy miały być dokonane również przez niezrównoważone osoby. Siódmy organizował mieszkaniec Udmurcji, który w listopadzie 2002 r. zatrzymał swój busik przez siedzibą Federalnej Służby Bezpieczeństwa na placu łubiańskim. Oświadczył, że samochód jest naładowany materiałami wybuchowymi i domagał się spotkania z Putinem. Za ósmym zamachem stanął niepełnosprawny emeryt z Tatarstanu, który wysłał do Putina list z białym proszkiem. Proszek okazał się być mąka. Po tym incydencie emeryt gdzieś zaginął.

Dziewiąty, według Kremla, zamach miał być planowany w Londynie. Media rosyjskie podawały w październiku 2002 r., że rzekomo Scotland Yard wykrył spisek przeciwko Putinowi, w który miał być zamieszamy oligarcha Borys Bieriezowski oraz były agent FSB Aleksander Litwinienko. Ostatni miał w tej sprawie spotkać się z byłymi kolegami z FSB. Wykonawcami mieli ponownie być „czeczeńscy terroryści”. Jednak brytyjska policja potwierdziła informacje tylko częściowo, lecz sam Bieriezowski jej całkowicie zaprzeczył.

Dziesiąty zamach miał się odbyć w marcu 2008 r. Przybysz z Tadżykistanu chciał rozstrzelać Putina i ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa podczas spaceru na Placu Czerwonym. Mężczyzna jednak został zatrzymany na kilka godzin przed tym - raportowało FSB.

Jedenasty był podobny do piątego. Mężczyzna też próbował wjechać samochodem na Kreml, podając się za funkcjonariusza wywiadu zagranicznego, któremu Putin wyznaczył spotkanie.

Dwunasty „zamach” miał miejsce w lipcu 2011 r. Policja zatrzymała wówczas 30-latka, który próbował dostać się na Kreml, aby domagać się wypłaty pensji. Mężczyznę również wysłano na sprawdzenie do psychiatryka. Jego dalszy los nie jest znany.

Temat trzynastego z ogłoszonych zamachów wrócił 31 października tego roku. Wówczas to ukraińska prokuratura wycofała zarzut terroryzmu przeciwko obywatelowi Rosji Adamowi Osmajewowi. Zatrzymano go w lutym 2012 r. w Odessie i oskarżono o planowanie zamachu na Putina na zlecenie terrorysty Doku Umarowa, działającego na Północnym Kaukazie. Obalone w styczniu 2014 r. ukraińskie władze, z prezydentem Wiktorem Janukowyczem na czele, planowały wydać Osmajewa Rosji. Jednak po rekomendacji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) procedura ekstradycji została wstrzymana.

Najnowszy, czternasty tzw. zamach na władcę Kremla, według rosyjskiej propagandy, miał miejsce 17 lipca. Wtedy to zestrzelony został malezyjski boeing 777. Jak stwierdziły władze w Moskwie, ludzie zginęli „od rąk kijowskiej junty”, która rzekomo celowała w samolot Putina. Swoje oskarżenia strona rosyjska oparła na tym, że boeing i samolot prezydenta Rosji w odstępie jednej godziny przelatywały nad tym samym miejscem oraz na tym, że obydwa samoloty miały „podobne oznakowanie”.
 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,vlasti.net

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane