Podczas pobytu na Opolszczyźnie Ewa Kopacz ogłosiła "Nie jestem strachliwa" i w ten sposób zadeklarowała, że jest gotowa do debaty z liderami partii opozycyjnych. Kolejne wypowiedzi już tak buńczuczne nie były, bo znalazł wytrych się, aby w razie czego nie usiąść do dyskusji.
- Debata ma przede wszystkim czemuś służyć, nie podnoszeniu słupków w rankingu poszczególnych partii, ale temu, żebyśmy dzisiaj Polakom pokazali, że można uprawiać politykę bez kłótni, że można pokazywać Polakom dobre rozwiązania ponadpartyjne, że polska racja stanu nie ma swojej barwy politycznej - tłumaczyła.
Dzisiaj otrzymała jasną odpowiedź od prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który na konwencji PiS w Płocku stwierdził, że dostał zaproszenie od Ewy Kopacz do debaty. - Choć jestem przekonany, że to zaproszenie jest tylko chwytem w kampanii, jestem gotowy pójść. Pod jednym warunkiem - powiedział. Dodając: "Przedstawiłem pakiet obniżający wiek emerytalny. I o tym chcemy rozmawiać z panią Kopacz.
- Chcemy rozmawiać z panią Kopacz, a nie ma ważniejszej sprawy do omówienia, jak wiek emerytalny i kwestia lekarstw - podkreślił prezes PiS.
Następnie Jarosław Kaczyński zaprosił Ewę Kopacz na wspólne posiedzenie klubów PiS i Sprawiedliwej Polski, które ma się odbyć w środę po porannych głosowaniach w Sejmie.