Politycy PO i sam Sikorski podawali już różne wersje dotyczące zarówno interpretacji słów marszałka Sejmu, jak i spotkania Tuska z Putinem w 2008 r. Nikt jeszcze nie stwierdził jednak, że wywiad udzielony przez Sikorskiego amerykańskiemu pismo "Politico" był w rzeczywistości sprytną grą dyplomatyczną.
Oto co powiedział o słowach Sikorskiego jego dobry znajomy Kazimierz Marcinkiewicz w programie "Piaskiem po oczach" w TVN24:
Sikorski dał wywiad dla ważnego publikatora amerykańskiego. Zrobił to w momencie, kiedy Amerykanie rozmawiają z Rosją o sprawie Syrii. Widać wyraźnie, że zaczynają się dogadywać. Istnieje obawa, że przez to Amerykanie zapomną o Ukrainie. I być może Sikorski musiał powiedzieć coś takiego, po to, żeby przebić się z tym do amerykańskich decydentów. Potem się jednak z tego wycofał - być może po to, żeby nikt tym później nie szantażował Tuska.
Marcinkiewicz nie tylko opisuje skandaliczne słowa Sikorskiego jako genialne wręcz posunięcie polityczne, ale i broni późniejszego zachowania polityka, który przeczył sam sobie, aby w końcu stwierdzić, że żadnego spotkania Tusk-Putin wówczas nie było. Marcinkiewicz powiedział w TVN:
Jak wejdziesz do domu wariatów, to sam się zastanawiasz, czy jesteś normalny. Jak Radosław Sikorski usłyszał, co mówią polscy politycy o wywiadzie, który udzielił dla portalu "Politico", to się potem z tego wycofał. Bo komu w domu wariatów potrzebna jest prawda?
Kazimierz Marcinkiewicz rozpływał się też w pochwałach nad Ewą Kopacz i jej "sukcesem" klimatycznym. - Zrealizowała wszystko, co sobie założyła. Od początku mówiłem, że podoba mi się to, jak Ewa Kopacz rozmawia z ludźmi. Jest bardzo naturalna. A ludzie potrzebują naturalnych polityków. A nie jakichś sztucznych farfocli, jakich mamy dużo w polskiej polityce. Myślę, że Ewa Kopacz może zrobić dużo dobrego dla Polski - stwierdził kolega Radosława Sikorskiego. Temu ostatniemu wywiad z Marcinkiewiczem podobał się zresztą tak bardzo, że polecił jego omówienie na służbowym Twitterze...
