Zbigniew Chlebowski, były szef klubu PO, 7 października tego roku doprowadził do wypadku. Swoim luksusowym BMW wjechał w tył Volkswagena. Do zdarzenia zostały wezwane służby. „Każdy normalny człowiek po spowodowaniu samochodowego wypadku musiałby słono zapłacić. 500 złotowy mandat i przynajmniej 6 punktów karnych. Ale jak widać byli posłowie nie muszą” – czytamy na fakt.pl. Gazeta podaje, że były polityk został jedynie pouczony, mimo że jego wina została przez policję stwierdzona bezdyskusyjnie.
Były lider PO i przewodniczący Komisji Finansów Publicznych, wycofał się z polityki po opublikowaniu stenogramów tzw. afery hazardowej. „Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo" - słowa Chlebowskiego okazały się niewystarczające, aby udowodnić mu naciskanie na funkcjonariuszy publicznych. Komisja śledcza i prokuratura oczyściła go z zarzutów wywierania nacisków.