O zatrzymaniu Rosjanina informowaliśmy w piątek, gdy lakoniczny komunikat podała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "W pociągu dalekobieżnym relacji Katowice - Gdynia Straż Graniczna i Straż Ochrony Kolei zatrzymały obywatela Rosji, u którego podczas przeszukania znaleziono broń palną, w tym 3 pistolety, szkielet karabinu maszynowego i inne części do broni krótkiej oraz amunicję ćwiczebną i alarmową" - informowało ABW.
Dzisiaj wiadomo już znacznie więcej. Prokuratura Okręgowa w Słupsku, która prowadzi śledztwo ujawniła, że: "W dniu 9 października 2014r. Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła śledztwo przeciwko obywatelowi Federacji Rosyjskiej, Aleksandrowi M., podejrzanemu o posiadanie bez wymaganego zezwolenia broni palnej i amunicji, t.j. o czyn z art. 263§2kk".
W rozmowie z portalem niezalezna.pl prokurator Jacek Korycki ujawnił nieco szczegółów. Od razu też sprostował pojawiające się spekulacje, że chodziło o broń kolekcjonerską lub złom pochodzący z czasów II wojny światowej. - To były tetetki, P-83 i czeskie CZ. Nadające się do użycia, będące zgodnie z ustawą, bronią palną. Dlatego zastosowano tymczasowe aresztowanie - mówi nam prokurator Korycki.
P-83 tak wygląda:

(wikipedia.org)
Straż Ochrony Kolei napisała, że "mężczyzna miał dokumenty uprawniające go do pobytu na terytorium RP, przebywał więc w Polsce legalnie". Nam udało się ustalić, że Aleksander M. jest mieszkańcem Kaliningradu i do Polski wjechał najprawdopodobniej dzięki ułatwieniom małego ruchu granicznego.
Czy już wcześniej wchodził w konflikt z prawem na przebywając na terenie Polski? - Z posiadanych na razie informacji wynika, że nie - tłumaczy prokurator ze Słupska.
Śledczy odmawiają jakichkolwiek informacji, gdzie Rosjanin kupił broń, czy była to jednorazowa transakcja, a może skupował ją od dłuższego czasu. Wprawdzie SOK podał w piątek, że "mężczyzna przewoził broń nielegalnie. Tłumaczył, że jest kolekcjonerem, a broń kupił na targu w Katowicach, jednak nie miał żadnych dokumentów potwierdzających zakup". Prokuratorzy nie chcą jednak ani potwierdzić, ani zdementować tych informacji.
- Ze względu na tajemnicę śledztwa - dodaje Jacek Korycki. Podobnie skwitował pytania o ewentualnych wspólników Rosjanina, i dla kogo broń była przeznaczona.