Wadim Zabrodzki był zawodowym wojskowym. Swobodnie rozmawiał w języku angielskim, był członkiem misji pokojowej w Kosowie.
Polak razem z ekipą 13 maja jechał w samochodzie opancerzonym w kolumnie samochodów ciężarowych. Wieźli zaopatrzenie dla ukraińskich oddziałów wojskowych, walczących pod Kramatorskiem. Polak zabezpieczał konwój. Blisko południa trafili w zasadzkę pod Oktiabrskiem (rejon słowiański). Terroryści strzelając z granatnika unieruchomili pierwszy pojazd pancerny BTR. Ciężarówki ostrzelano pociskami zapalającymi. Te od razu zaczęły płonąć. Podczas zaciekłej walki zginęło pięciu żytomierzan: starszy lejtnant Witalij Dulczyk, sierżant Oleg Sawicki, młodszy sierżant Witalij Rudy, żołnierze Aleksander Jakimow i Siergij Chruszcz oraz kapitan Wadim Zabrodzki.
20 czerwca 2014 roku prezydent Ukrainy wydał rozporządzenie o pośmiertnym nagrodzeniu Wadima Zabrodzkiego orderem „Za męstwo” III stopnia z nadaniem mu stopnia majora.
- Mój mąż zawsze stwarzał pozytywną atmosferę – mówi o nim jego żona Julia Zabrodzka (z domu Gwozdowska, po mamie – Kamińska). - Przed ślubem prezentowałam mu dwa kubki. Zawsze, gdy zmieniałam miejsce zamieszkania, zabierałam te kubki ze sobą. Niedługo przed tragedią jeden z nich się rozbił. Potem przyśnił mi się mąż... Kilka dni po tym dowiedziałam się, że zginął – powiedziała pani Julia w rozmowie z wizyt.net.
Zabrodzki w domu zapominał o polu walki. Zły humor i problemy zawodowe Wadim zawsze pozostawiał za drzwiami – wspomina jego żona. W wolnym czasie pisał wiersze i grał na gitarze. Zostawił żonę i dwie córeczki.