- Rzeczywiście tak uważam, ponieważ zdrowy człowiek nie byłby w stanie skłócać narodu rosyjskiego z ukraińskim – tłumaczył na łamach serwisu TSN.ua.
Tuż po wypowiedziach Niemcowa do prokuratury trafiły donosy. Około 50 osób domagało się wszczęcia śledztwa z paragrafu 319 rosyjskiego Kodeksu karnego, w którym mowa jest o znieważeniu urzędnika państwowego. „Wszystkie donosy wpłynęły niemal jednocześnie i brzmiały bardzo podobnie, na co uwagę w rozmowie z serwisem slon.ru zwrócił sam Niemcow” – pisze dziennik.pl.
Według śledczych nie była to zniewaga, a jedynie osobista ocena stanu zdrowia psychicznego prezydenta Rosji. Dlatego też śledztwo nie zostało wszczęte. Sąd w Moskwie ma jednak sądzić Niemcowa za przeklinanie w miejscu publicznym. Jeszcze nie doszło do posiedzenia.
- Myślę, że Kreml z powodów politycznych nie jest szczególnie zainteresowany rozpatrzeniem tej sprawy. Chodzi o to, że postawienie przed sądem Niemcowa odbiło by się szerokim echem, cały świat śledziłby proces o to, czy Putin jest je...ty, czy też nie – powiedział Borys Niemcow, dodając, że jeśli sąd będzie karał go za przeklinanie, to na sali zobaczymy „kamery z całego świata”.
Niemcow – jak widać – jest rozbawiony całą sytuacją. Oto co napisał na facebooku:
„W listopadzie Putin ma jechać na szczyt grupy G20. Jeśli śledztwo przeciwko mnie zostanie wszczęte, do podstawowe pytanie, jakie Merkel i Obama zadadzą Putinowi, będzie brzmiało: Czy jesteś je...ty, czy nie?”