Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ochrona Europarlamentu ukradła krzyż i nie chce go oddać? Sprawą zajmie się policja

Witold Szpiczyński z otwockiego Klubu Gazety Polskiej złożył doniesienie ws. kradzieży krzyża, który dwa lata temu zawisł na sali obrad Parlamentu Europejskiego.

Autor:

Witold Szpiczyński z otwockiego Klubu Gazety Polskiej złożył doniesienie ws. kradzieży krzyża, który dwa lata temu zawisł na sali obrad Parlamentu Europejskiego. Mimo wcześniejszych zapewnień szefa ochrony Mathieu Thomanna, że zostanie on zwrócony, do tego nie doszło. 

Informowaliśmy, że Witold Szpiczyński pojechał do Parlamentu Europejskiego by odebrać krzyż, który zawiesił w 2012 roku. Krucyfiks ten został po kilku dniach od jego zdjęty. Mężczyzna został wczoraj zatrzymany przez belgijską policję i przesłuchany. CZYTAJ WIĘCEJ
 
W Parlamencie Europejskim Szpiczyński został zaproszony przez ochronę na rozmowę. - Powiedziano mi, że za karę że się nie stosuję do poleceń ochrony krzyż nie zostanie mi w ogóle oddany - opowiada nam szef otwockiego Klubu Gazety Polskiej. Polak zapowiedział, że nie wyjdzie z budynku bez krucyfiksu.
 
- Sprawę chciano załatwić po cichu, by uniknąć skandalu, dlatego nie wzywano początkowo policji. Przychodziły różne osoby, by ze mną negocjować. Funkcjonariusze przyjechali około cztery godziny później. Cztery radiowozy – mówi w rozmowie z niezalezna.pl Szpiczyński.

Policjanci po zapoznaniu się ze sprawą powiedzieli, że nie mają podstaw do zatrzymania Polaka i zasugerowali ochronie oddanie krzyża.

- Zgodziłem się pojechać na komisariat pod warunkiem, że policjanci przyjmą zgłoszenie o kradzieży mojej własności przez szefa ochrony PE - opowiada Polak.


(fot. Witold Szpiczyński) 

Na komisariacie złożone zostało doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez szefa ochrony. Policja już na miejscu stwierdziła, że nie ma podstaw prawnych do zatrzymania Witolda Szpiczyńskiego. Zapewniła też, że zajmie się kwestią krzyża.

- Policjanci zapytali w jaki sposób Parlament Europejski może naprawić wyrządzoną mi szkodę. Mówili o jakichś kwotach, pytali mnie czego chcę. Powiedziałem, że nie żądam żadnych pieniędzy. Zaproponowałem, że mogę poświęcić nowy krzyż i powiesić go w PE i to będzie naprawienie szkody. Wtedy zapadła cisza, wszyscy pospuszczali głowy. Potem funkcjonariusze mnie wyprowadzili – relacjonuje zajście Szpiczyński.

Wizyta Polaka w Brukseli i odebranie krzyża było wcześniej ustalane z szefem ochrony PE. Szpiczyński ma korespondencję z której wynika, że szef ochrony zgodził się na oddanie krucyfiksu i wiedział o dacie przyjazdu Polaków do parlamentu.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska