W opublikowanym dziś na oficjalnej stronie MSZ Rosji sprawozdaniu z czwartkowego spotkania szefów dyplomacji USA i Rosji przy okazji odbywającego się Zgromadzenia Ogólnego ONZ stwierdzono, że John Kerry i Siergiej Ławrow umówili m.in. „polepszenie dialogu między władzami w Kijowie a kierownictwem Noworosji”.
Noworosja to termin stosowany w XVIII–XX w. w Imperium Rosyjskim na określenie przyłączonego do Rosji po wojnach z Turcją obszaru dawnych Dzikich Pól, czyli terenów położonych na północ od Morza Czarnego i Azowskiego i południe od granic Rzeczypospolitej sprzed 1793 roku, na obszarze obecnej południowej Ukrainy. Do Noworosji zaliczana była również Besarabia, na części terenów której utworzono Mołdawię.
Dotychczas termin Noworosja nie był używany przez MSZ Rosji w oficjalnych rozmowach z zagranicznymi dyplomatami. Szczególnie rosyjska strona unikała tego określenia tuż po zestrzeleniu przez rosyjskich terrorystów 17 lipca samolotu malezyjskich linii lotniczych. Wówczas Moskwa i rosyjska prasa na kilka tygodni zapomniały o „Noworosji” i celowo podkreślały, że do zabójstwa ponad 300 pasażerów lotu Malaysia Airlines doszło w „niebie nad Ukrainą”. – Winę za śmierci ponosi ten, nad czym terenem doszło do katastrofy – twierdziła Moskwa. Teraz widocznie, na Kremlu uznano, że najwyższy czas wrócić do starej terminologii.
W reakcji na słowa Ławrowa MSZ Ukrainy opublikowało na swoim Twitterze notkę z przypomnieniem, że Noworosja to... wioska w rejonie sztokowskim Kraju Nadmorskiego na Dalekim Wschodzie Federacji Rosyjskiej. Przypomnienie uzupełniono w mapę.

Nie jest to jedyny przypadek, kiedy Kremlowi przypomniano geografię. Pod koniec sierpnia br., po groteskowych tłumaczeniach Władimira Putina, że schwytani na Ukrainie rosyjscy żołnierze mogli zabłądzić, Kanadyjczycy utworzyli mapkę, na której na czerwono zaznaczono terytorium Rosji a na niebiesko – Ukrainy. Aby mapa była „bardziej czytelna” dla kremlowskich urzędników na ukraińskim terenie dużymi literami napisano „NIE ROSJA”.

fot.: Twitter.com