Za przyjęciem ustawy zagłosowało 321 parlamentarzystów z 445. Głosowanie w tej sprawie było kilkakrotnie zakłócane. Jednak, jak pisze portal Ukraińska Prawda, przewodniczący Rady Najwyższej Ołeksandr Turczynow, oświadczył że nie wypuści z sali deputowanych, póki ws. lustracji nie zostanie podjęta decyzja.
Od rana przed budynkiem parlamentu w Kijowie demonstrowało kilkaset osób. „Lustracja, albo rewolucja” – wykrzykiwali zebrani. Wśród nich był współautor ustawy Jehor Sobolew – przez wiele lat dziennikarz głównych tytułów prasowych Ukrainy (m.in. „Dzerkało Tyżnia”, „Kommiersant”). Jeszcze w przededniu głosowania, Sobolew oraz jego zwolennicy nawoływali ukraińskich obywateli do przyjściach do Rady Najwyższej. Wskazywali, że jest to ostatni moment przed kilka tygodniową, a nawet kilkumiesięczną przerwą w pracy Rady Najwyższej. 26 października na Ukrainie mają się odbyć przedterminowe wybory parlamentarne.

fot.: twitter.com

fot.: twitter.com
W czerwcowym wywiadzie udzielonym „Gazecie Polskie Codziennie” Sobolew wskazywał, że przykładem dla ukraińskich lustratorów mają być ustawy lustracyjne Gruzji i Czech. - Bardzo cenne jest doświadczenie Polaków pod względem zbierania oraz przechowywania archiwów oraz pomocy społeczeństwu w uświadomieniu swojej przeszłości. Ale naszym głównym wrogiem teraz nie jest kierownictwo byłych organizacji komunistycznych, chociaż proponujemy wykreślić ich z władz państwowych. O wiele bardziej niebezpieczni dla państwowości Ukrainy są korupcjoniści oraz aktywni agenci Kremla. Dlatego, pod tym względem, raczej musimy brać przykład z doświadczenia Gruzji i Czech. Czesi utworzyli swoje służby specjalne od podstaw. Tak samo jak Gruzja – po tzw. rewolucji róż, która miała miejsce w 2003 r. – utworzyła od podstaw nową policję. Myślę, że to jest to doświadczenie, którym możemy się zainspirować – mówił wówczas.