Mimo upływu ponad 100 dni od momentu złożenia przez nowe władze na majdanie obietnicy przeprowadzenia lustracji urzędników państwowych nie została ona wykonana. Państwa komitet nadal nie uzyskał oficjalnego statusu, chociaż z własnej inicjatywy pracował przez te kilka miesięcy.
Do dziś jeszcze jesteśmy wciąż organizacją dobrowolną. Niestety, obecna koalicja rządząca w ciągu trzech ostatnich miesięcy nie zrobiła żadnego prawdziwego kroku, aby rozpocząć lustrację. Więc rozpoczęliśmy ją własnymi siłami. Ukraińcy rozumieją, że lustracji trzeba dokonać. Dlatego zjednoczyła się duża grupa zawodowych prawników, którzy przygotowują tekst przyszłej ustawy lustracyjnej. Do nich przyłączyli się pracownicy branży IT, którzy utworzyli dla nas portal oraz bazę danych. Dalej doszli woluntariusze, którzy zgodzili się na opracowanie zgłoszeń napływających od obywateli. W ten sposób powstała cała sieć ludzi, którzy dobrowolnie wykonują pracę komisji lustracyjnej.

fot.: Zbyszek Kaczmarek - na dzj. Jehor Sobolew
Jakie są główne założenia lustracji, którą państwo proponują?
Wychodzimy z propozycją utworzenia od nowa sądów, prokuratury, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), milicji, ministerstw oraz administracji państwowych. Skład nowych struktur chcielibyśmy wyłaniać w „konkursach otwartych”.
Czyli, załóżmy, że potrzebujemy wyznaczyć prokuratora miasta Tarnopol. Ogłaszamy wymogi dla kandydata na to stanowisko. W ciągu dwóch tygodni zbieramy zgłoszenia i następnie je publikujemy. Po czym prosimy organa władzy państwowej o sprawdzenie, czy kandydaci nie łamią kryteriów lustracji. Czy nie są oni agentami sowieckiego KGB lub rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB)? Czy nie byli w przeszłości w kierownictwie organizacji komunistycznych lub komsomolskich [komunistycznej młodzieżówki]. Czy kandydaci mogą udowodnić legalne pochodzenie swojego majątku oraz majątku tych członków rodziny, z którymi mieszkają. Czy nie są to obywatele, którzy w dniach majdanu obejmowali stanowiska kierownicze i nie podali się do dymisji oraz ci, którzy wspierali okupację rosyjską Krymu i terroryzm w innych częściach Ukrainy.
Poszukiwaniem informacji o tym zajmują się wszystkie organa państwowe. Od SBU do funduszy emerytalnych, bowiem tam też jest wiele przydatnych informacji. Równolegle sprawdzeniem informacji może zajmować się społeczeństwo. Powiem więcej, będziemy namawiali obywateli, aby pomogli nam przy selekcji takich kandydatów. Społeczeństwo bowiem ma całą informację, tylko nie zawsze udaje się ją nagłośnić. Chcemy, aby całe społeczeństwo stało się komisją lustracyjną.
Po zakończeniu weryfikacji musi zebrać się komisja odpowiedniego organu. W tym wypadku prokuratury. W składzie tej komisji obowiązkowo musi być jeden-dwóch dziennikarzy i działacze społeczni, aby kontrolować to, czy cała zebrana informacja jest wykorzystana adekwatnie. Dopiero po tej procedurze musi być podejmowana decyzja kadrowa.
W prasie ukraińskiej w kontekście lustracji pojawia się czasami odwoływanie się do doświadczenia lustracji w Polsce.
Bardzo cenne jest doświadczenie Polaków pod względem zbierania oraz przechowywania archiwów oraz pomocy społeczeństwu w uświadomieniu swojej przeszłości. Ale naszym głównym wrogiem teraz nie jest kierownictwo byłych organizacji komunistycznych, chociaż proponujemy wykreślić ich z władz państwowych. O wiele bardziej niebezpieczni dla państwowości Ukrainy są korupcjoniści oraz aktywni agenci Kremla. Dlatego, pod tym względem, raczej musimy brać przykład z doświadczenia Gruzji i Czech. Czesi utworzyli swoje służby specjalne od podstaw. Tak samo jak Gruzja – po tzw. rewolucji róż, która miała miejsce w 2003 r. – utworzyła od podstaw nową policję. Myślę, że to jest to doświadczenie, którym możemy się zainspirować.
Cały wywiad w poniedziałkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"
*Jehor Sobolew – (37 l.) przez wiele lat dziennikarz głównych tytułów prasowych Ukrainy (m.in. „Dzerkało Tyżnia”, „Kommiersant”). W latach 2004–2008 pracował w telewizji „5 kanał” Petra Poroszenki, obecnie zaprzysiężonego prezydenta Ukrainy. Musiał odejść w wyniku cenzurowania przez kierownictwo programu niektórych tematów korupcyjnych, skandali politycznych. W 2008 r. założył dziennikarskie biuro śledcze Swidomo. Po protestach na majdanie i ucieczce zdymisjonowanego prezydenta Wiktora Janukowycza w lutym 2014 r. został wyznaczony na szefa przyszłej komisji lustracyjnej w rządzie premiera Arsenija Jaceniuka.
Sobolew odwiedził Polskę na zaproszenie Fundacji Otwarty Dialog.