Debata w Parlamencie Europejskim odbyła się na wniosek europosłów Beaty Gosiewskiej, Zbigniewa Kuźmiuka i Janusza Wojciechowskiego. Europoseł Wojciechowski podkreślał, że sankcje gospodarcze są kosztowne dla obu stron, wskazując jednocześnie, że najbardziej koszty te ponoszą rolnicy z krajów bałtyckich, w tym Polski.
- Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy solidarności europejskiej. Koszty muszą być rozłożone nie na wszystkich rolników, ale na wszystkich obywateli UE - mówił Janusz Wojciechowski.
Zbigniew Kuźmiuk zwracał uwagę na skalę problemu. - Komisja Europejska zachowuje się tak jakbyśmy mieli do czynienia z niewielkiej wagi problemem. Ceny produktów rolnych zarówno roślinnych jak i zwierzęcych w wyniku embarga spadły w Polsce o 30-40 proc. w stosunku do roku ubiegłego - wyliczał europoseł PiS.
Eurodeputowani Prawa i Sprawiedliwości zgodnie wskazywali, że Komisja Europejska dysponuje rezerwą finansową na czas kryzysu i pytali, czemu do tej pory środki nie zostały uruchomione. Podkreślali także, że zamiast pomóc polskim rolnikom KE dodatkowo odmówiła im pomocy.
- Zeszłotygodniowa decyzja o wstrzymaniu przyjmowania wniosków od rolników jest skandaliczna i pozostawia ich bez jakiejkolwiek pomocy. Nie rozumiem i w imieniu moich wyborców pytam Komisję, dlaczego w obliczu jednego z najpoważniejszych kryzysów nie sięga po środki z unijnej rezerwy przeznaczonej na te cele? - pytała Beata Gosiewska. Europosłanka PiS zaznaczyła także, że w świetle obecnego kryzysu należy pomóc także sektorowi mlecznemu, m.in. poprzez zniesienie kar za przekroczenie kwot mlecznych.
Debata trwała blisko trzy godziny i wzięło w niej udział ok. 50 europosłów. Zdecydowana większość posłów wskazywała na konieczność użycia środków nie tylko z WPR, ale także z innych linii budżetowych.
- Skoro sankcje są polityczne, to UE także musi odpowiedzieć politycznie w ramach solidarności europejskiej - powiedział Zbigniew Kuźmiuk.
Z informacji Komisji Europejskiej wynika, że polski rząd nie zwracał się po wprowadzeniu embarga o użycie pozostających w jej dyspozycji ponad 400 mln euro z rezerwy kryzysowej WPR. - To skandal, że polski rząd nie zwrócił się o te pieniądze - ocenił Janusz Wojciechowski.