W czwartek pisaliśmy o dramatycznej sytuacji w Wołominie.
Tykająca, niezabezpieczona bomba
Na nielegalnym składowisku przy ul. Łukasiewicza 11 zalega kilka tysięcy beczek i pojemników typu Mauser z niebezpiecznymi, toksycznymi substancjami. Ostatnie kontrole Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska wykazały, że stan zbiorników jest krytyczny – pojawiają się niebezpieczne wycieki.
Ze względu na koszty utylizacji wykraczające poza możliwości gminy, wojewoda mazowiecki zawnioskował o przyznanie 20 milionów złotych z rezerwy ogólnej budżetu państwa na pilne zabezpieczenie terenu. Obecnie teren znajduje się pod stałą kontrolą Państwowej Straży Pożarnej oraz inspektorów ochrony środowiska, podczas gdy rząd analizuje wniosek o finansowanie.
Sprawa składowiska w Wołominie ciągnie się od lat. Mimo że zezwolenie na zbieranie odpadów cofnięto już w 2024 roku, a samorząd województwa mazowieckiego wnioskował o środki z NFOŚiGW w lutym 2026 roku, przez pół roku nie zapadły wiążące decyzje, co doprowadziło do dalszej degradacji nieszczelnych pojemników.
Ale to nie wszystko. Teren nie jest dostatecznie zabezpieczony. W pobliżu regularnie imprezuje okoliczna młodzież, pali ogniska. Bez trudu można też dostać się na teren nieruchomości.
Sytuacja oprócz indolencji urzędniczej pokazuje jeszcze jedno. Dramat, powolność i brak sprawności wymiaru sprawiedliwości.
Toksyczny wymiar sprawiedliwości
Prokuratura Rejonowa w Wołominie prowadziła już w 2022 roku postępowanie o przeciwko Mariuszowi K. Mężczyźnie zarzucono, że jako prezes zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w ramach prowadzonej działalności, składował odpady niebezpieczne przy ul. Łukasiewicza 11 w Wołominie. Działo się to w sposób niezgodny z ustawą o odpadach.
Przez brak zadaszenia i izolacji od podłoża szkodliwe substancje przedostały się do środowiska. Doprowadziło to do istotnego obniżenia jakości ziemi, wód powierzchniowych rzeki Czarna oraz wód podziemnych, wywołując bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi.
Zarzuty w sprawie przedstawiono też Oliwii K. Zarzucono jej popełnienie czynu z art. 270 § 1 kk, czyli fałszerstwa dokumentacji. 9 września 2020 roku w Mińsku Mazowieckim, podczas kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w firmie, której prezesem zarządu był Mariusz K., użyła jako autentycznych 243 podrobionych kart przekazania odpadów, które opatrzono sfałszowanymi pieczęciami i podpisami odbiorców. Ponadto użyła 21 dokumentów ewidencji odpadów poświadczających nieprawdę co do faktu i okoliczności przekazania odpadów, które w rzeczywistości nie miały miejsca.
4 marca 2022 r. Prokuratura Rejonowa w Wołominie skierowała do Sądu Rejonowego w Wołominie akt oskarżenia przeciwko podejrzanym. Proszę sobie wyobrazić- do chwili obecnej nie wyznaczono terminu pierwszej rozprawy. Przez 6 lat!
To niestety nie koniec skandalu. Kolejne postępowanie dotyczące Mariusza K. było prowadzone również przez Prokuraturę Rejonową w Wołominie.
Zarzucono mu popełnienie czynu z art. 183 § 1 k.k. W latach 2020–2024 w Wołominie przy ul. Łukasiewicza 11, pełniąc funkcję Prezesa Zarządu Sp. z o.o., działał wbrew przepisom ustawy o odpadach oraz wbrew ostatecznym decyzjom starosty wołomińskiego. Składował odpady niebezpieczne, silnie toksyczne i łatwopalne pochodzące z przemysłu chemicznego, petrochemicznego i motoryzacyjnego. Odpady w postaci kilkunastu tysięcy pojemników typu mauzer oraz beczek magazynowane były w halach, wiatach oraz na wolnym powietrzu – na nieutwardzonym gruncie i w sposób warstwowy. Działaniem tym sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzi oraz ryzyko spowodowania istotnego obniżenia jakości wody, powierzchni ziemi lub zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym, a także zagrożenie jakości powietrza poprzez uwolnienie związków mogących tworzyć mieszaninę wybuchową.
30 grudnia 2024 r. postępowanie zawieszono z uwagi na oczekiwanie na opinię biegłych psychiatrów. Trwało to wiele miesięcy. 20 lutego 2025 r. podjęto śledztwo i ponownie je zawieszono z uwagi na zmianę podstawy zawieszenia - tj. nieustalenie aktualnego miejsca pobytu podejrzanego. 3 kwietnia 2025 r. skierowano do Sądu Rejonowego w Wołominie wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na 14 dni. 5 czerwca 2025 r. Sąd Rejonowy w Wołominie II Wydział Karny wydał postanowienie, w którym zastosował tymczasowe aresztowanie wobec Mariusza K. na okres trzech miesięcy. Podejrzany oddalił się z miejsca stałego pobytu w dniu, w którym miał zostać doprowadzony do placówki, gdzie zaplanowano jego obserwację sądowo-psychiatryczną.
Państwo realnie, od wielu lat, nie działa, jeżeli chodzi o zabezpieczenie terenu, jak i o odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Realne jest jedynie krytyczne zagrożenie dla zdrowia i życia.