– Ze spotkaniami pana prezydenta i pani Ewy Kopacz jest jak ze (wszystkimi – przyp. red.) spotkaniami. Jeśli kogoś lubimy, to się z nim spotykamy, jeśli nie – to szast prast, daje się papiery i radź sobie sam. Lepiej dłużej porozmawiać, lepiej się porozumieć, niż szybko coś uzgodnić i później się sprzeczać o realizację – powiedział na antenie TVP Info doradca prezydencki odnosząc się do toczących się rozmów Ewy Kopacz i Bronisława Komorowskiego.
Sikorski jednak zostaje ministrem spraw zagranicznych?
Poruszona została kwestia Radosława Sikorskiego i ewentualnego przejęcia przez niego fotela marszałka sejmu. Informowaliśmy, że wicemarszałkowi PO, Cezaremu Grabarczykowi w rozmowie w Radio Zet wymsknęło się, że „Sikorski BYŁ ministrem spraw zagranicznych”.
Doradca prezydenta zaznaczył, że Bronisław Komorowski po szczycie NATO wystawił szefowi MSZ nie byle jaką laurkę i nie ma nic przeciwko dalszej współpracy z nim.
- Prezydent ceni Radosława Sikorskiego. Myślę że środowiska, które chciałyby tej zmiany (na stanowisku ministra spraw zagranicznych) próbują obsadzić prezydenta w roli architekta – twierdzi Tomasz Nałęcz.
- Bardzo mało wiem w temacie Radosława Sikorskiego. Według mnie chodzi o wewnętrzne napięcia w środowisku platformy. Mamy do czynienia z sukcesją premiera, ale też i jego odejściem.(…) Sukcesja rodzi napięcia, takie bóle porodowe, ale mam nadzieję, że urodzi się w nich piękny noworodek – tłumaczył doradca prezydenta.
Tomasz Nałęcz pokreślił, że to Ewa Kopacz formułuje swój rząd. To są jej decyzje i ona poniesie ich konsekwencje.