W środę, 27 sierpnia, ukraińskie wojsko zlikwidowało kolumnę rosyjskich pojazdów opancerzonych pod Iłowajskiem, w obwodzie donieckim. Jak powiedział portalowi censor.net.ua dziennikarz Jurij Butusow, powołując się na źródła wojskowe, w jednym z rosyjskich czołgów, znaleziono dokumenty wskazujące, że sprzęt przybył z Czeczenii.
Tymczasem w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać innych czeczeńskich najemników, podporządkowanego władzom w Moskwie, prezydenta Republiki Czeczeńskiej Ramzana Kadyrowa. - Allah Akbar! - wykrzykują terroryści, podczas ostrzału ukraińskich żołnierzy.

Tzw. kadyrowcy (uzbrojeni bojownicy Kadyrowa, który z poparciem Putina włada Czeczenią) od początku wspierali Rosję w inwazji na Ukrainę. Po raz pierwszy pojawili się podczas okupacji ukraińskiego Krymu. Następnie, jak pisał portal niezalezna.pl w maju b.r., zostali przerzuceni na wschód Ukrainy. Wówczas redaktor lokalnej donbaskiej agencji informacyjnej „OstroW” Siergiej Garmasz, podawał, że chodziło o batalion Kadyrowa „Wostok”. Jego bojownicy brali udział m.in. w operacjach w Libanie w 2006 r. oraz w wojnie rosyjsko-gruzińskiej w 2008 r. i są podporządkowani rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU. Później pojawiły się liczne potwierdzenia słów Garmasza.
Najemnicy Kadyrowa nie przestali przybywać na Ukrainę również latem. W połowie sierpnia ukraińska strona informowała, że wzięła do niewoli kilkudziesięciu najemników z Czeczenii. - W rękach naszych desantowców, w wyniku walk w mieście Horliwka, znajduje się 46 osób pochodzenia kaukaskiego. Wstępnie – wszyscy są z Republiki Czeczeńskiej – powiedział bojownik batalionu Donbas Jewhen Szewczenko.
Równocześnie od sierpnia wiadomo o pierwszych Czeczeńcach, walczących po stronie ukraińskiej.