Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wiktor Suworow: Widać, że Putin się przestraszył

Nie sposób zorientować się w logice tych „małp”, dlatego nie mogę przewidzieć, co rosyjskie władze oraz separatyści chcą i będą robić.

Autor:

Nie sposób zorientować się w logice tych „małp”, dlatego nie mogę przewidzieć, co rosyjskie władze oraz separatyści chcą i będą robić. Ale bardzo ciekawe jest ich zachowanie, a dokładnie postawa Putina po tej tragedii – mówi Wiktor Suworow, pisarz, dysydent, były oficer GRU, w rozmowie z „Gazetą Polską”.

Czy sądzi Pan, że prorosyjscy terroryści celowo strącili malezyjski samolot, czy też był to przypadek?

Separatyści, którzy działają w Doniecku oraz obwodzie donieckim i są w pełni wspierani przez rosyjskie wojska, chcieli strącić ukraiński samolot. To dla mnie pewne, tak samo jak to, że to rosyjskie władze dostarczyły im system rakietowy „buk”. Ukraina nie ma bowiem powodu, aby posiadać takie rakiety w tej strefie konfliktu. Jest wiele świadectw i nagrań wideo pokazujących, jak pojazd z systemem Buk jeździ po ukraińskich drogach. To Putin przekazał separatystom tę nową ciężką broń.
Wcześniej prorosyjscy separatyści zestrzelili kilka ukraińskich samolotów. Strącono Iła-76 – wielki, czterosilnikowy odrzutowy samolot transportowy, oraz kilka samolotów An. Uważam za oczywiste, że bojownicy nie chcieli strącić samolotu pasażerskiego. Tuż po tragedii Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała nagranie przechwyconych rozmów separatystów z rosyjskim przełożonym. Cieszą się oni, że zestrzelili ukraiński samolot, dopiero później zaczynają rozumieć, że był to samolot pasażerski malezyjskich linii lotniczych. Wtedy ogarnia ich panika.

Czy Rosja może potraktować tragedię jako pretekst do wejścia na Ukrainę lub wprowadzenia tam sił „pokojowych”?
Nie sposób zorientować się w logice tych „małp”, dlatego nie mogę przewidzieć, co rosyjskie władze oraz separatyści chcą i będą robić. Ale bardzo ciekawe jest ich zachowanie, a dokładnie postawa Putina po tej tragedii. Otóż władca Kremla nagle ogłosił, że do katastrofy doszło „nad Ukrainą”, choć do tej pory zawsze mówił, że na tym terenie od kilku miesięcy istnieje Doniecka Republika Ludowa, Noworosja. Jeszcze niedawno Putin używał określenia „kijowska junta”, teraz mówi „nasi partnerzy w Kijowie”. Retoryka zmieniła się diametralnie: po reakcji Putina widać, że się przestraszył.
Władze w Moskwie boją się przede wszystkim sankcji gospodarczych, to dla nich najstraszniejsze. Cała gospodarka Rosji jest teraz zależna od eksportu gazu i ropy. Jeżeli wprowadzone zostaną dotkliwe, ostre sankcje, cały reżim Putina rozsypie się jak domek z kart.

Całość rozmowy w tygodniku "Gazeta Polska"

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane