Większość mazutu została złapana przez zaporę w elektrowni, jednak ok. 5 metrów sześciennych substancji wyciekło do Wisły. Na miejscu są już strażacy, którzy wodują łodzie i ustawiają dodatkową zaporę. Jednak akcję utrudnia silny nurt rzeki - informuje TVN24. Mazut to oleista substancja, która jest pozostałością po destylacji ropy naftowej, stanowi zagrożenie dla środowiska.
Janusz Skulich z rządowego centrum bezpieczeństwa powiedział, że nie ma katastrofy ekologicznej. Twierdzi, że w Wiśle są śladowe ilości tego mazutu, większość zatrzymały zapory przy elektrowni, natomiast Piotr Ludwiczak, rzecznik firmy Enea SA, do której należy elektrownia poinformował w TVN24, że nastąpiła usterka zaworu w układzie zasilania mazutem jednego z kotłów. Zaznaczył jednak, że znajduje się on w zamkniętym zbiorniku zabezpieczonym podwójną przegrodą. Nikt nie ucierpiał. Nie stwierdzono też - jak mówił - wycieku substancji do Wisły. Rzecznik powiedział, że trwają teraz oględziny koryta rzeki. Elektrownia pracuje normalnie.