Nie jest to pierwsze uprowadzenie przez "Biesa", który wiele razy głośno mówił, że będzie zabijał zakładników, jeżeli druga strona nie spełni jego żądań, na przykład nie wypuści uwięzionych rosyjskich żołnierzy na Ukrainie. Bezler jest emerytowanym podpułkownikiem rosyjskiego GRU, czyli wywiadu wojskowego i zastępcą innego wysokiego oficera GRU Igora Girkina, który dowodzi rewoltą na wschodzie Ukrainy. "Bies" był aktywnym uczestnikiem trwających na Ukrainie walk i zajmował budynki rządowe między innymi w Doniecku.
RMF.24 informuje, że to z nimi polscy dyplomaci będą musieli rozmawiać o uwolnieniu księdza Wąsowicza i czas ma w tym przypadku bardzo duże znaczenie.
Jakie działania podjęła polska władza? Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski potwierdził, że do resortu spraw zagranicznych dotarła informacja o uprowadzeniu duchownego. Jak tłumaczył jednak Wojciechowski, ksiądz Wąsowicz nie jest polskim obywatelem, ale ma polskie korzenie, a sprawą będzie zajmował się polski konsulat w Charkowie, który nadzoruje obecnie region Donbasu.
Ksiądz Wąsowicz został porwany wczoraj. Wyjechał rano do swojej parafii w Gorłówce na mszę, która miała rozpocząć się o godzinie 11. Na wjeździe do miasta został zatrzymany na punkcie kontrolnym. Na trasie z Doniecka do Gorłówki są cztery takie blockposty separatystów. Trzy przejechał normalnie, na czwartym został zatrzymany - relacjonował w rozmowie z RMF FM proboszcz donieckiej parafii św. Józefa, ks. Mikołaj Pilecki. Później zostały mu odebrane wszystkie dokumenty, samochód i został wprowadzony do jakiegoś budynku dla sprawdzenia informacji - nie wiem jakiej. Ksiądz Wiktor, mając jeszcze możliwość dzwonienia, bo na początku nie odebrali mu telefonu komórkowego, zdążył zadzwonić do biskupa i do mnie, że został zatrzymany - opowiadał duchowny. Później kontakt z ks. Wąsowiczem się urwał.