Jutro zostanie wybrana osoba, która będzie sprawować funkcję szefa unijnej dyplomacji. Faworytką jest Federica Mogherini, socjaldemokratka, obecna minister spraw zagranicznych Włoch.
- To jest kandydatura na I-szą wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej, która jednocześnie będzie szefową unijnej dyplomacji. To pokazuje, że cała gadka, że Radosław Sikorski jest rzekomo kandydatem na to stanowisko, była tylko wielką propagandą. Było już wiadomo od 1,5 miesiąca, że skoro szefem KE będzie Jean-Claude Juncker, to jego zastępcą musi być ktoś z socjalistów. Sikorski jest zaś wysuwany przez Europejską Partię Ludową; to, że nie mógł więc tego stanowiska wziąć, wiedział każdy, kto się trochę na tym zna. Niestety PO cały czas uprawiała propagandę, że Sikorski ma szanse na to stanowisko. Dzisiejsze rewelacje w „Rzeczpospolitej”, że Donald Tusk ma być szefem Rady Europejskiej, to również polityka fikcji - komentuje w rozmowie z portalem niezalezna.pl Ryszard Czarnecki.
Jeśli chodzi o kandydaturę Włoszki, to jest ona bardzo słaba. Ledwie od paru miesięcy jest ona szefem włoskiego MSZ. Nie ma więc doświadczenia. Jest mało znana i łatwiej będzie nią sterować. Uważam, że to będzie taka nowa Asthon, która nie rozumie Wschodu. Jestem sceptyczny do tej kandydatury - dodaje wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
- Ona była na Ukrainie już po Majdanie. Odbieram ją jako osobę z tej części strony politycznej, która jest otwarta na argumenty Moskwy. Paradoksalnie, choć nie przepadam za Juunckerem, będzie on jednak o wiele mniejszym złem niż ona jako szefowa unijnej dyplomacji - podkreśla Czarnecki.