Z informacji „Super Expressu” wynika, że w sprawie znieważenia rzecznika Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Kuba Wojewódzki i Michał Figurski są niewinni. Prowadząca sprawę sędzia tłumaczyła w uzasadnieniu, że celebryci nikogo nie znieważali, ponieważ ich audycja „miała charakter prześmiewczy”.
-Mieliśmy tu do czynienia z programem satyrycznym, a ten rządzi się swoimi prawami. Intencją oskarżonych nie było znieważenie i nie doszło do szerzenia rasizmu. Pokrzywdzony Alvin Gajadhur pełni z kolei funkcję publiczną. Nie powinien być więc przewrażliwiony na swoim punkcie i nie powinien brać pewnych kwestii do siebie – tłumaczyła w uzasadnieniu sędzia Magdalena Garstka
Decyzją sądu zszokowany jest Alvin Gajadhur. Wyrok jest nieprawomocny, a adwokat rzecznika GITD już zapowiedział apelację.
- Jestem kompletnie zaskoczony takim obrotem sprawy. Nie spodziewaliśmy się uniewinnienia oskarżonych. Uważam, że zostałem znieważony przez Wojewódzkiego i Figurskiego i po złożeniu pisemnego wniosku do sądu o uzasadnienie wyroku, złożymy apelację – tłumaczy w rozmowie z „Super Expressem” Alvin Gajadhur.
To nie pierwsza antysemicka wypowiedź tego duetu. W 2009 r. Wojewódzki i Figurski komentując zatrzymanie złodziei napisu "Arbeit macht frei" z bramy dawnego obozu Auschwitz, zaproponowali słuchaczom konkurs pod nazwą "Oświęcimskie scrabble". W ramach audycji „Poranny WF” (wcześniej nazywała się "Dziwki na telefon"), zaprosili słuchaczy do nadsyłania swoich propozycji wyrazów, które można utworzyć z liter tworzących napis "Arbeit macht frei".
- Ten żart, to niewinna, moim zdaniem, zabawa, nasza forma radości z tego, że znaleziono sprawców tej kradzieży – tłumaczył w rozmowie z portalem Wirtualna Polska Kuba Wojewódzki. Jak stwierdził "dogmatyzacja historii doprowadza nas do tego, że nie myślimy, a każdy impuls, który prowokuje do myślenia jest dobry"