10 kwietnia br. Duma Państwowa Rosji przyjęła jednogłośnie w pierwszym czytaniu projekt ustawy prezydenta Rosji Władimira Putina o utworzeniu na Krymie specjalnej strefy hazardowej. W 2009 r. rosyjskie władze zakazały tworzenia kasyn oraz domów gier na terenie całej Rosji, oprócz czterech specjalnych stref hazardowych: w Kraju Ałtajskim (południowa Syberia), obwodzie królewieckim, na granicy Kraju Krasnodarskiego i obwodu rostowskiego (południe Rosji), jak również w Kraju Nadmorskim na rosyjskim Dalekim Wschodzie.
Gospodarka Krymu, która dotychczas utrzymywała się w większym stopniu z letniej turystyki i była raczej wewnątrzukraińskim kurortem, znajduje się w opłakanym stanie. Według danych najnowszego sondażu niezależnego rosyjskiego ośrodka badawczego Centrum Jurija Lewady tylko 3 proc. Rosjan w tym roku planuje spędzić wakacje na Krymie. Jednocześnie w rosyjskim internecie są coraz bardziej popularne ogłoszenia, w których rosyjskim urzędnikom są proponowane fikcyjne dokumenty, a nawet świadkowie, którzy za pieniądze są gotowi potwierdzić, że Rosjanin spędził urlop na półwyspie. Jest to potrzebne w tych rosyjskich urzędach, których pracownicy są zobligowani przez kierownictwo do wyjazdu na Krym w ramach „patriotycznego wychowania”.
Jednak najwięcej na rosyjskiej okupacji Krymu najprawdopodobniej zarobi mafia. – Półwysep stał się łakomym kąskiem dla rosyjskich gangów – uważa wykładowca Uniwersytetu Nowojorskiego, ekspert ds. postsowieckiej przestępczości zorganizowanej i rosyjskich służb specjalnych dr Mark Galeotti. – Przestępczość zorganizowana w tym regionie ma swój bogaty rodowód. Sytuacja tam zawsze była ciekawa. Historycznie świat kryminalny Krymu był bardzo ważny, bez względu na to, że często znajdował się w cieniu portu morskiego w Odessie, który jest centrum dla operacji przemytniczych na całym Morzu Czarnym – stwierdził dr Galeotti w rozmowie z rozgłośnią Wolna Europa. W opinii naukowca gangi są zainteresowane nie tylko podziałem miliardowych inwestycji władz w Moskwie, ale również możliwościami, jakie daje im pozycja stacjonującej w Sewastopolu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. – Jej marynarze są zaangażowani w różnego rodzaju przemyt, posiadają bowiem wielki atut – konwoje z dostawami dla floty nie podlegają kontroli celnej – wyjaśnia ekspert.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"