Według prezes Fundacji Itaka Alicji Tomaszewskiej na polskich cmentarzach pochowanych jako niezidentyfikowane (NN) jest w sumie ponad 3,6 tys. osób. Z danych policji wynika, że rocznie jest problem z identyfikacją 800 zwłok, ok. 100 z nich zostaje pochowanych jako NN.
Zdaniem Tomaszewskiej w tej grupie 3,6 tys. mogą być ciała osób zaginionych, w tym również tych, które zaginęły w latach 70. i 80. XX wieku. Policja i Itaka chcą teraz spróbować ustalić tożsamość zaginionych i zmarłych wówczas osób, z których wielu wciąż jest poszukiwanych przez rodziny.
- Wtedy, w latach 70. i 80. XX w., nie dysponowaliśmy jeszcze najnowszymi technikami, np. nie określano profili DNA tych ludzi. Gdyby teraz udało nam się to zrobić, być może chociaż część z nich moglibyśmy zidentyfikować - powiedziała dr Magdalena Spólnicka z Zakładu Biologii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.
Przyznała, że policja posiada bazę danych zwłok NN znalezionych w ostatnich latach - są w niej dane ok. 850 osób - i gdy zgłaszają się bliscy zaginionych, to policyjne laboratoria określają ich profile DNA, a następnie jednorazowo porównują z tymi profilami, które są w bazie zwłok NN (prawo nie pozwala na stałe przechowywanie w bazie profili DNA rodzin zaginionych, trwają prace nad zmianą tych zapisów).
- Czasami zdarzają się trafienia, nawet po kilku latach. Zdarzyło się też, że określiliśmy profil genetyczny pobrany z osobistego przedmiotu osoby zaginionej i profil ten odpowiadał jednej z osób NN. W ten sposób została ona zidentyfikowana - powiedziała dr Spólnicka. Dodała, że czasami identyfikacje udają się dopiero przy kolejnych porównaniach, gdy do bazy zostają wprowadzone kolejne profile osób NN.
- Jeśli uda się zidentyfikować w ten sposób choćby jedną osobę, to uważam, że warto podjąć ten wysiłek, bo każda z tych spraw jest rodzinną tragedią. Tu chodzi np. o sytuacje, gdy matka wyszła z domu i nie udało jej się odnaleźć - powiedziała dr Spólnicka.
- Ludzie mówią, że łatwiej im jest ze świadomością, że bliska im osoba nie żyje, niż bez wiedzy o tym, co się z nią dzieje. Czy cierpi, czy potrzebuje pomocy, czy jest chora? Ta niepewność nie pozwala się zabliźnić rodzinnej tragedii – powiedziała z kolei prezes „Itaki” Alicja Tomaszewska.