"Wpłynęły materiały z Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej (...) związane z przeprowadzonymi od 17 do 28 lutego w Moskwie czynnościami biegłych. Czynności te polegały na oględzinach nośnika magnetycznego pochodzącego z rejestratora Tu-154M połączonych z ponownym skopiowaniem jego zapisu" - powiedział kpt. Marcin Maksjan z NPW.
Grupa złożona z prokuratora i trzech biegłych pojechała do Moskwy, aby ponownie skopiować nagrania z rejestratora rozmów w kokpicie Tu-154M. Swoje prace rozpoczęła 17 lutego. Jak informowała w połowie lutego Naczelna Prokuratura Wojskowa, biegli liczą, że przy użyciu nowej metodologii i sprzętu uda się dokonać "skuteczniejszego odsłuchu" zapisu tzw. czarnej skrzynki.
Oprócz przekazanych właśnie przez Rosjan nagrań istnieje co najmniej pięć wcześniejszych kopii zapisów rozmów z kokpitu - każda o innym czasie trwania. Różnice między nimi sięgają aż dwóch minut. Co więcej, rozbieżności dotyczą nie tylko czasu trwania całości nagrania, ale też odstępów między tymi samymi wypowiedziami na różnych kopiach. Np. na „oficjalnym” nagraniu MAK między dwoma zdaniami wypowiadanymi przez dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazanę mijają 3 minuty i 48 sekund, podczas gdy na taśmie badanej na zlecenie Rosjan przez petersburską firmę Forenex te same wypowiedzi dzieli 3 minuty i 34 sekundy.