We wczorajszym programie „Po przecinku” w TVP Info na końcu rozmowy z Danutą Huebner, Hanna Lis pożegnała się z widzami słowami: "To był program Kropka nad i. Do widzenia".
Po chwili zorientowała się, że to nie TVN24, a ona nie jest Moniką Olejnik. Było już jednak za późno. Wszystko zarejestrowała kamera.
A może Hannie Lis chodzi o laurkę wystawioną przez sędzię Anne Bartoszewską. Monika Olejnik złożyła wniosek o "zabezpieczenie powództwa" i domagała się m.in. zmiany ostatniej strony okładki bestsellerowej książki "Resortowe Dzieci. Media". Sędzia Bartoszewska nie zajęła się jedynie przedmiotem sporu, ale również zrecenzowała działalność Moniki Olejnik jako dziennikarki. Napisała m.in.: "W swoich programach zawsze kieruje się zasadą dziennikarskiej rzetelności, nie przedstawia w nich swoich prywatnych poglądów i nie faworyzuje żadnego światopoglądu czy opcji politycznej. Dzięki obiektywizmowi i rzetelności cieszy się powszechną powszechna estymą i autorytetem w środowisku dziennikarskim (…) oraz w oczach opinii publicznej”.
Jednym słowem Monika Olejnik wzorem dla dziennikarstwa- pierwsza zgłosiła się Hanna Lis.
ZOBACZ HANNĘ LIS KOŃCZĄCĄ "KROPKĘ NAD I"
