Amerykański politolog jest autorem książki „Następne 100 lat”, w której przekonuje, że Polska stanie się co najmniej regionalną potęgą w ciągu najbliższych kilkunastu lat. Byłoby to następstwem głównie amerykańskiej pomocy militarnej w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji.
- Polacy już teraz odgrywają rolę lidera w regionie, w szczególności w zakresie wywierania presji na pozostałe kraje w kwestii ukraińskiej – przytacza wypowiedź Amerykanina portal onet.pl. W opinii analityka, na wzrost znaczenia Warszawy wpłynie ten fakt, że Europa Centralna staje się główną areną rozgrywek między Unią Europejską a Rosją. – Lecz dziś właśnie Polacy mają wszelkie podstawy, by rządzić w regionie – stwierdził Friedman podczas konferencji Global Security Forum 2014, która odbywa się w Bratysławie.
Założyciel Stratforu uważa, że władze Polski nie będą miały łatwo, aby znaleźć koalicjantów ws. powstrzymania Rosji. - Słowacy i Węgrzy niewiele o tym myśleli, bo też niewiele mogą. Nie należy spodziewać się, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni czy miesięcy powstanie jakiś plan – przekonywał.
Zdaniem Friedmana Rosja ostatecznie przegra batalię o Ukrainę i pogrąży się w chaosie. Prognozy dla wschodniego sąsiada Polski również nie są optymistyczne. - To, co się dzieje na Ukrainie to wielki problem dla Rosji i dla Europy. Najbardziej tragiczne są jednak losy poszczególnych ludzi będących w środku całego zamieszania. Moim zdaniem, Rosja ostatecznie upadnie z powodu nadmiernych napięć, a Ukraina prawdopodobnie nie podzieli losu swego sąsiada. Kwestia ta pozostaje jednak otwarta – powiedział.