Dziś przy Nabrzeżu Kaszubskim ochrzczony został „Syn Antares”. Statek ten budowano przez sześć lat, niedługo ma wypłynąć na szerokie wody. W związku z tym w stoczni zjawił się Lech Wałęsa. Były prezydent nie ukrywa, że zrobił to, bo widzi w stoczni jakiś potencjał. Wcześniej, miała poważne problemy, więc i prezydenta nie było.
- Zawsze starałem się wspierać stoczniowców. Był taki okres, kiedy wszystko umierało, więc trudno być przy umieraniu. Ale ponieważ stocznia żyje, to ja tutaj jestem – powiedział dziś dziennikarzom Lech Wałęsa.
Dwa dni przed chrztem statku na jego blogu pojawił się wpis:

(wykop.pl/ludzie/lechwalesa)
- Gdzie można pomóc, jestem i będę. Trzeba zrobić wszystko, żeby były kolejne statki – czytamy. Ale co zrobił, aby były budowane?