Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Szczerość Wałęsy. Stocznia z kłopotami go nie interesowała. "Trudno być przy umieraniu"

To może w końcu jakaś szansa na uratowanie kolebki Solidarności jest. Pożyjemy, zobaczymy – napisał w tym tygodniu na blogu Lech Wałęsa.

Autor:

To może w końcu jakaś szansa na uratowanie kolebki Solidarności jest. Pożyjemy, zobaczymy – napisał w tym tygodniu na blogu Lech Wałęsa. Dziś uczestniczył w chrzczeniu statku „Syn Antres” w Stoczni Gdańsk. Przy okazji przyznał - jestem tylko dlatego, że stocznia żyje. A gdy miała problemy, to się nie pojawiał. Hipokryzja byłego prezydenta sięga zenitu.
 
Dziś przy Nabrzeżu Kaszubskim ochrzczony został „Syn Antares”. Statek ten budowano przez sześć lat, niedługo ma wypłynąć na szerokie wody. W związku z tym w stoczni zjawił się Lech Wałęsa. Były prezydent nie ukrywa, że zrobił to, bo widzi w stoczni jakiś potencjał. Wcześniej, miała poważne problemy, więc i prezydenta nie było.
 
- Zawsze starałem się wspierać stoczniowców. Był taki okres, kiedy wszystko umierało, więc trudno być przy umieraniu. Ale ponieważ stocznia żyje, to ja tutaj jestem – powiedział dziś dziennikarzom Lech Wałęsa.
 
Dwa dni przed chrztem statku na jego blogu pojawił się wpis:


(wykop.pl/ludzie/lechwalesa)

- Gdzie można pomóc, jestem i będę. Trzeba zrobić wszystko, żeby były kolejne statki – czytamy. Ale co zrobił, aby były budowane?

Autor:

Źródło: tvn24.pl,niezalezna.pl,wykop.pl

NAJNOWSZE Polska