Nagrania pojawiły się w internecie w poniedziałek. Słychać, jak ktoś - podobno premier - mówi przez telefon synowi, by ten pozbył się z domu ogromnych ilości gotówki w związku z policyjną akcją antykorupcyjną. Autentyczności nagrań nie udało się potwierdzić.
Kancelaria Erdogana nazwała te nagrania, które ktoś zamieścił na portalu YouTube, "brudnym, niemoralnym fałszerstwem". Premier mówił dziś o "zdradzieckim ataku", nagrania nazwał "bezwstydnym montażem" i zapowiedział podjęcie kroków prawnych. Oświadczył także, że nawet telefony przedstawicieli władz, zapewniające łączność szyfrowaną, są podsłuchiwane.
Przywódca skrajnie prawicowej Nacjonalistycznej Partii Działania, Devlet Bahceli, powiedział, że nagraniami domniemanej rozmowy premiera z synem musi się zająć prokuratura i inne organy wymiaru sprawiedliwości. Zakwestionował zapewnienia Erdogana, że nagrania były zmanipulowane i oświadczył, że Erdogan "nawet nie powinien myśleć", że uda mu się uciec w ten sposób od odpowiedzialności.