Trwające od tygodnia protesty, głównie w federacji muzułmańsko-chorwackiej, doprowadziły już do upadku władz w czterech z 10 kantonów, na które jest ona podzielona. W Tuzli do protestujących przed gmachem sądu pracowników firm, które zbankrutowały po prywatyzacji, dołączyli w dziś pracownicy z innych zadłużonych przedsiębiorstw.
W wielu miastach, m.in. w Sarajewie, Tuzli, Zenicy, Mostarze i Bugojnie, powstały fora obywatelskie. Ich założeniem jest publiczna dyskusja równouprawnionych uczestników w celu wypracowania żądań i decyzji, mających położyć kres „ograbianiu społeczeństwa” i stworzyć podstawy sprawiedliwego ładu społecznego - głoszą ulotki, rozprowadzane w Sarajewie. Media informują o dążeniach do skoordynowania tych form działalności obywatelskiej.
Zebrane na kampusie uniwersyteckim w Sarajewie „Plenum” obywatelskie wezwało do udziału w protestach, które mają się odbywać codziennie w samo południe - relacjonował dziennik „Dnevni avaz”.
Reformy w BiH są blokowane od lat w wyniku bardzo skomplikowanej struktury państwa i władzy, narzuconej na mocy porozumienia pokojowego z Dayton z 1995 roku, które podzieliło kraj na dwie tzw. jednostki państwowe: federację muzułmańsko-chorwacką i Republikę Serbską. Są one połączone słabymi władzami centralnymi z trzyosobowym Prezydium na czele, w którym każda z trzech narodowości ma swojego przedstawiciela. Muzułmańsko-chorwacka część BiH podzielona jest dodatkowo na 10 kantonów, z których każdy ma własny rząd.
Oznacza to, że w liczącej 3,8 mieszkańcow BiH jest ponad 150 ministerstw w rządach na czterech różnych szczeblach, od centralnego po kantonalny. Ten drogi i nieefektywny system odstrasza zagranicznych inwestorów i blokuje zbliżenie do UE - pisze agencja Reutera.
W przyszłym tygodniu do Sarajewa ma przybyć szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton. Według reprezentującego Bośniaków (Muzułmanów) członka Prezydium BiH Bakira Izetbegovicia wraz z nią przyjedzie komisarz UE ds. rozszerzenia Sztefan Fuele.
Reuters przypomina, że pensje parlamentarzystów są w BiH najwyższe w regionie - sięgają 3,5 tys. euro miesięcznie, podczas gdy przeciętne wynagrodzenie nie przekracza 350 euro. Korupcja jest wszechobecna, a wysokie podatki topione są w sektorze publicznym. Prywatyzacja zdziesiątkowała klasę średnią, a robotników pogrążyła w biedzie - dodaje agencja.