Podczas ubiegłotygodniowego spotkania z Durczokiem, prezydent mówił m.in.: "Jest przedziwne zjawisko, że sprawy pana Antoniego Macierewicza, które (...) w sądach powszechnych są przegrywane przez państwo polskie i państwo polskie płaci coraz większe odszkodowania za decyzje Antoniego Macierewicza. W tych samych sprawach prokuratura umarza te kwestie. Coś tu nie gra".
Dzisiaj było podobnie, gdy pojawił się temat WSI. Bronisław Komorowski nie ukrywał złości na prokuraturę, że umorzyła śledztwo ws. raportu dotyczącego WSI. I domaga się jej "reformy".
"(...) co innego nam się wydaje rzeczą normalną i zrozumiałą, logiczną, a co innego znalazło wyraz w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu śledztwa. Już od dłuższego czasu mówię, że potrzebna, przydałaby się bardzo głęboka reforma ustroju prokuratury - stwierdził.
Komorowski znowu też mówił o pośle Antoni Macierewiczu. I wtedy emocje prezydentowi puściły.
- Jeżeli nie był urzędnikiem, nie był osobą oficjalną, to rozumiem, że był osobą prywatną. A raport słynny, o którym on sam mówił jako doniosłym dokumencie państwowym, no staje się raptem nieznanej w zasadzie definicji w ogóle, jakimś nieistotnym świstkiem, który jest pozbawiony znaczenia.
Na koniec jeszcze dodał.
- Ja się poczuwam w pełni do kontaktów z WSI, ale jako przełożony WSI, bo ja byłem ministrem obrony narodowej. To bliżej można powiedzieć związany był Antoni Macierewicz bo miał bardziej intymne relacje z tą instytucją na pewno ode mnie, być może jako osoba prywatna, być może jako nadzorujący te służby z ramienia rządu Jarosława Kaczyńskiego, nie wiem prywatny, czy oficjalny człowiek. A z tych wszystkich oskarżeń, którymi tak straszono opinię publiczną i w imię których tak wiele osób skrzywdzono i zaszkodzono siłom zbrojnym, zaszkodzono bezpieczeństwu, no nic nie zostało udowodnione - stwierdził Komorowski.