W programie "Fakty po Faktach" Bronisław Komorowski przekonywał, że w sprawie Mariusza Trynkiewicza (mordercy dzieci, który wkrótce ma wyjść na wolność) trwa wyścig z czasem i "ze względu na bezpieczeństwo można sięgnąć pod nadzwyczajne rozwiązanie".
- O tym, że Trynkiewicz i inni skazani za podobne, ohydne czyny wyjdą z więzienia w zasadzie wiadomo było dwadzieścia parę lat temu i w zasadzie każda poszczególna ekipa, każda służba penitencjarna, każdy minister sprawiedliwości o tym też teoretycznie mógłby przynajmniej wiedzieć - mówił prezydent na antenie TVN24.
Komorowski wspiera rząd mówiąc, że "dziwią go grymasy" przeciwników odchodzenia od tzw. umów śmieciowych. - Wydawało mi się, że ci, którzy się tego domagali powinni przyklasnąć i powiedzieć: OK - zauważył Komorowski. A jak tłumaczy podpisanie krytykowanej powszechnie ustawy o OFE. - Musiałem podjąć decyzję kierując się zarówno potrzebą szukania rozwiązań konstytucyjnie bezpiecznych, ale jednocześnie bezpiecznych dla polskich finansów publicznych - dodał prezydent.
Skoro rozmowa z Bronisławem Komorowskim, to nie mogło zabraknąć tematu WSI. Tym razem wspomniany niby mimochodem, przy okazji wątku o działaniu prokuratury i pracy prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Według prezydenta sygnałem, że "coś nie działa", jest m.in. to, że "w niektórych sytuacjach widać ogromną wstrzemięźliwość prokuratury". Co niby jest tego przykładem według polityka wywodzącego się z Platformy Obywatelskiej, który głosował przeciwko rozwiązaniu WSI? Pytanie retoryczne.
- Na przykład jest przedziwne zjawisko, że sprawy pana Antoniego Macierewicza, które (...) w sądach powszechnych są przegrywane przez państwo polskie i państwo polskie płaci coraz większe odszkodowania za decyzje Antoniego Macierewicza. W tych samych sprawach prokuratura umarza te kwestie. Coś tu nie gra. Jeżeli sądy zasądzają odszkodowania od współczesnego państwa polskiego za decyzje wcześniejsze, a prokuratura w tych samych kwestiach umarza, to znaczy, że coś tu systemowo nie gra - powiedział Komorowski. Jak dodał, jest to dla niego sygnał, że "prokuratura nie jest pozbawiona poważnych mankamentów różnorakiej natury".