Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kolędy dla czytelników „Gazety Polskiej”. Rozmowa z Alicją Węgorzewską

To takie aranże, które zapadają w serce i chodzą za Tobą, ścigają Cię w każdej chwili.

To takie aranże, które zapadają w serce i chodzą za Tobą, ścigają Cię w każdej chwili. Są dobre zarówno do wspólnego śpiewania, jak i do budowania świątecznego nastroju przy stole. Na kolędowej płycie, która będzie dołączona do „Gazety Polskiej” 18 grudnia, śpiewam tak, by czytelnicy mogli kolędować razem ze mną - mówi Alicja Węgorzewska w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie".

Kolędy to specyficzny rodzaj muzyki. Żyją bardzo krótko, są obecne tylko w okolicach świąt Bożego Narodzenia. Niemniej jednak są żywe w naszej tradycji. Kiedy uznała Pani, że jest to fantastyczny materiał melodyczny?
Kolędy były w moim domu od zawsze. Pamiętam, jak siadaliśmy przy stole wigilijnym z babcią, która pochodziła z Wilna, i kolędowaliśmy. Potem okazało się, że kolędy mogą być fascynującym materiałem muzycznym. Kilka lat temu zostałam zaproszona do Polsatu na dużą galę świąteczną. Na potrzeby tamtego spotkania powstały piękne aranże kolęd, chwytające za serce. Rektor Akademii Muzycznej w Warszawie zadzwonił do mnie wtedy i powiedział: „Pani Alicjo, to są kolędy, których każdy chciałby słuchać w domu. Które nie są udziwnione, nie są przekształcone, tylko zachowują tę swoją prostotę, piękno, elegancję”. One są orkiestrowe, mają aranżacje trochę takie… amerykańskie, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. W stylu Andrei Bocellego i Davida Fostera. Czarują całym charakterem muzyki i aranżacji.

Na płycie dostajemy kilkanaście kolęd. Wybrała Pani z bogatego polskiego repertuaru kolędowego same hity. Jaki był pomysł na aranże?
Bogdan Kierejsza, który stworzył aranżacje na tę płytę i zagrał na skrzypcach, powiedział, że jego koleżanka artystka naszej kolędy „Mizerna, cicha” słuchała… cały czerwiec. To takie wersje, które zapadają w serce i ciągle za tobą chodzą, ścigają cię. Te kolędy są dobre zarówno do wspólnego śpiewania, jak i do budowania świątecznego nastroju przy stole.

„Przybieżeli do Betlejem”, „Wśród nocnej ciszy”, „Gdy się Chrystus rodzi”… To w większości utwory kościelne, które są elementem liturgii. Ale są też kolędy domowe, czyli pastorałki, jak „Oj, maluśki, maluśki”. Który z tych elementów – liturgiczny czy folklorystyczny – był ważniejszy w opracowaniach?
Dla mnie ważniejszy jest ten element liturgiczny. Natomiast aranżer Bogdan Kierejsza jest silnie związany z rodzinną twórczością ludową. Tak jak Chopin wykorzystał „Lulajże Jezuniu” czy „Jezus malusieńki” w swoich kompozycjach, tak tutaj Bogdan wykorzystał elementy mazura, poloneza, krakowiaka czy kujawiaka. Dzięki tym motywom mamy podkreślony symbol polskości, a także religijne, obrzędowe i patriotyczne nuty. To bardzo ważne, by te elementy wiązać na stałe.

Te dwie rzeczywistości zawsze ze sobą się przenikają i to jest cudowne. Czekamy z utęsknieniem na płytę. Czytelnicy „GP” przy wigilijnym stole będą mogli cieszyć się Pani tembrem głosu. Ale Pani specyficzna barwa operowa jest tak wyrafinowana, że nie ułatwia wspólnego śpiewania…
Ale właśnie na tej płycie mój wokal mieści się w średnim rejestrze skali. Śpiewam te kolędy w taki sposób, że – mam nadzieję – czytelnicy będą mogli kolędować razem ze mną.

Po świętach kolędowy koncert w warszawskich Hybrydach.
Tak. Będzie ich więcej, m.in. w drugi dzień świąt w mojej parafii bł. Edmunda Bojanowskiego na warszawskim Ursynowie i 5 stycznia w Wieliczce w kościele Franciszkanów.

Płyta z kolędami śpiewanymi przez Alicję Węgorzewską będzie dołączona do tygodnika „Gazeta Polska” w środę 18 grudnia. Polecamy!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane