Mniejszość polska w Niemczech działa na podstawie traktatu z 1991 roku o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, który jak widać nie jest realizowany. Według naszego rozmówcy Niemcy niejednokrotnie deklarowali, że na podstawie tego dokumentu, mimo, że nie mamy statusu prawnego, traktują, czy będą traktować nas na równi jak mniejszości narodowe.
- Niestety nie znalazło się to w tym porozumieniu i świadczy to o tym, że jesteśmy na etapie poklepywania po pleckach. Niemcy na 10 lat otrzepali sobie ręce przy aprobacie obecnego rządu, który w tamtym roku urządzał bankiety i świętował 20-lecie traktatu, który jeżeli chodzi o Polaków, w ogóle nie jest respektowany. Potrzeba nacisku politycznego, aby nam ten status przywrócono – mówi nam poseł PiS.
Nasz rozmówca podkreśla, że jest tam dwa i pół miliona Polaków i należą nam się przywileje, którymi my obdarzamy mniejszości narodowe w Polsce.
- To się wiąże z profitami finansowymi, na podstawie których my możemy pielęgnować swoją kulturę, dorobek, język ojczysty, mieć dostęp do mediów i nauki. Ponieważ nic się nie dzieje zaproponowałam, żeby przy aprobacie naszego klubu powstał zespół ds. mniejszości polskiej w Niemczech. Dotyczy to wielu problemów. To nie tylko status, który gwarantowałby nam normalną działalność, ale też prawdy i polityki historycznej, przekłamywania, przeinaczania historii, reagowania i wytaczania procesów i zmuszenie do tego państwa Polskiego, które te procesy powinno wytaczać. Postaram się zebrać podpisy, by móc go zgłosić. Podkreślam, że koalicja rządowa nic nie robi niczego w tym kierunku – powiedziała Arciszewska-Mielewczyk.