Oczywiście, wszystkich dziennikarzy interesowało jedynie, co premier sądzi o zabezpieczeniu Marszu Niepodległości, czy dopuszczeniu przez policję do burd, ale Donald Tusk nie mógł przecież wyjść i zacząć się tłumaczyć. To by źle wyglądało. Dlatego zorganizował konferencję "gospodarczą" i w długim wstępie mówił o "skumulowanym wzroście PKB w Polsce".
O Marszu Niepodległości powiedział dopiero odpowiadając na pytanie mediów. I co powiedział? Od razu odpowiedzialność polityczną zrzucił na opozycję, za zamieszki na uczestników Marszu, a minister Sienkiewicz miał zrobić co do niego należy.
- Jeśli chodzi o przebieg demonstracji musimy analizować te wydarzenia starannie. Precyzyjnie opisywać zakresy odpowiedzialności. Odpowiedzialni za rzucanie kamieniami są ci którzy rzucali. Tu sądy działają surowo. Za zabezpieczenie odpowiada policja. Co do politycznej części wszystko jest jasne. Są politycy, którzy od kilku lat budują przyzwolenie na wybryki chuligańskie - powiedział Tusk.
Premier bagatelizuje skale zamieszek na Marszu Niepodległości. - Organizatorzy Marszu Niepodległości zapewniali, że poradzą sobie z ochroną. Gdyby nie incydent z ambasadą rosyjską trzeba by te wydarzenia ocenić jako mniejsze niż w latach ubiegłych. Nikt z uczestników manifestacji nie został poszkodowany. Jedynymi poszkodowanymi byli policjanci - mówił Donald Tusk.
Zobacz co powiedział Donald Tusk
