W tekście "Ekspert PiS od brzozy kłamał. W analizie Cieszewskiego pojawia się nazwisko naukowca, który nic o badaniach nie wiedział" (opublikowanym na portalu gazeta.pl ), jego autor Roman Imielski, podaje, że Deepaka Mishra z University of Georgia, zaprzeczył jakoby brał udział w badaniach złamanej brzozy, choć prof. Chris Cieszewski umieścił go w składzie swojego zespołu. Ale ta ostatnia informacja jest kłamstwem.
Dzisiaj już podawaliśmy, że poseł Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską, postanowił zareagował na tę publikację.
"W związku z kłamstwem Gazety Wyborczej Przewodniczący Zespołu Parlamentarnego poseł Antoni Macierewicz podejmie kroki prawne wobec autora ww. artykułu oraz redaktora naczelnego Adama Michnika" - poinformował dzisiaj portal niezalezna.pl Bartłomiej Misiewicz.
Tymczasem Roman Imielski brnie dalej. I na twitterze napisał m.in. "nazwiska Mishry nie wycofał z 2 referatu, tylko 1 (miał dwa)"
To prawda, że prof. Chris Cieszewski wygłosił dwa referaty podczas II Konferencji Smoleńskiej, ale w żadnym nie przywoływał Deepaka Mishry, jako członka swojego zespołu. Na dowód przedstawiamy screen w relacji obu referatów.
Tutaj screen z nagrania z pierwszego referatu.

Poniżej zrzut z ekranu ze slajdu tytułowego z drugiego referatu prof. Chrisa Cieszewskiego dotyczącego smoleńskiej brzozy. "Wymienieni są wszyscy autorzy tego referatu i nie ma tam nazwiska insynuowanego przez Gazetę Wyborczą" - informuje Bartłomiej Misiewicz.

Czy to Imielskiemu wystarczy? Pamiętając w jakiej pracuje redakcji, bardzo wątpliwe.