Pytany o skandale związane z "pompowaniem" kół przed wewnętrznymi wyborach w PO, mówi, że to zjawisko jest znane od lat.
"Nie zaskakują mnie te doniesienia, bo już 4 lata temu, kiedy po raz pierwszy obserwowałem wybory wewnętrzne w Platformie, widać było ogromną skalę patologii. Na temat pompowania kół rozmawiałem wielokrotnie z premierem, proponowałem konkretne rozwiązania, które mogą temu zapobiec. Donald Tusk nie był zainteresowany podjęciem jakichkolwiek działań" - stwierdził Gowin.
Nie ogranicza się jednak tylko do ogólnych stwierdzeń. Podaje przykłady nadużyć.
"Mam na myśli np. przyjmowanie w ostatniej chwili dużych grup fikcyjnych działaczy. Rola tych osób polega tylko na tym, że zgadzają się na wpisanie ich na listę członkowską, na ogół ktoś za nie płaci składki, a potem ci nieuczciwi szefowie kół, powiatów i regionów dzięki takim „martwym duszom” mają więcej delegatów i wygrywają wybory. Znam też wiele przypadków, gdy w zamian za poparcie dla jednego lub drugiego barona Platformy różnym osobom „załatwiano” awans zawodowy" - wylicza Jarosław Gowin.
Donald Tusk doskonale wie o problemie - twierdzi J. Gowin. Na pytanie dziennikarza "dlaczego premier nic z tym nie robi?" były minister sprawiedliwości odpowiada: "Bo to jest sytuacja dla niego wygodna. On swoją całą władzę nad Platformą opiera o zasadę "dziel i rządź". Lokalni baronowie, którzy mają nieczyste sumienia, są jak plastelina w rękach Donalda Tuska".
Gowin nie waha się ze stawianiem stanowczych ocen. Pytany czy Platforma to "bagno moralne" mówi wprost "w wielu regionach tak właśnie jest".