Okazuje się, że rosyjscy lekarze nie wymienili w dokumentach sekcyjnych kilkudziesięciu znaków szczególnych i śladów przebytych chorób. Rosjanie opisali także pęcherzyk żółciowy, który został u Z. Wassermanna wycięty na długo przed katastrofą. W Moskwie podano też nieprawidłowy wzrost i kolor oczu śp. posła PiS. Przed sekcją i po sekcji nie umyto zwłok, nie zaszyto też po obdukcji czaszki.
Małgorzata Wassermann podkreśla, że braki i błędy w dokumentacji rosyjskiej prowadzą do wniosku, że sekcja wykonana 11 kwietnia 2010 r. była albo jedynie pozorowana, albo skrajnie nieprofesjonalna. Materiał przekazany przez Rosjan nie spełnia elementarnych wymogów dokumentacji sekcyjnej w rozumieniu polskiego prawa.
- W języku prawnym nazywa się to poświadczenie nieprawdy. Polska prokuratura pracuje na kilkudziesięciu takich, poświadczających nieprawdę dokumentach - konkluduje Małgorzata Wassermann.
Według Małgorzaty Wassermann należało przyjąć, że „sekcji nie było”, dlatego niezbędne powinno być wykonanie natychmiastowej sekcji w Polsce po przywiezieniu ciał. Zgodził się z tym Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka
- Całkowicie zgadzam się z panią mecenas Wassermann – oświadczył Melak i przypomniał, że osoba opisana w dokumentach sekcyjnych z Rosji jako jego brat miała 195 cm wzrostu, podczas gdy Stefan Melak mierzył 172 cm.