USA już siódmy dzień są bez ustawy o wydatkach państw, ale wciąż nie widać perspektywy na szybki kompromis.
Kontrolujący Izbę Reprezentantów Republikanie uzależniają przyjęcie budżetu od ustępstw Obamy i Demokratów w sprawie reformy systemu opieki zdrowia Obamacare. Jak dotąd przewodniczący Boehner nawet nie przedłożył pod głosowanie ustawy budżetowej w wersji Senatu, czyli niezawierającej zapisów przeciwko Obamacare. A w wywiadzie dla ABC w niedzielę Boehner zapewniał, że nie ma wystarczającej większości w Izbie, by przyjąć „czystą” ustawę budżetową, a więc bez zapisów ograniczających Obamacare.
- Izba Reprezentantów powinna głosować już dziś - powiedział Obama podczas niespodziewanej wizyty jaką złożył wczoraj w federalnej agencji ds. zarządzania kryzysowego (FEMA), gdzie 86 proc. personelu tak jak setki tysięcy innych pracowników federalnych od wtorku jest na przymusowych urlopach.
Coraz więcej komentatorów prognozuje, że impas budżetowy może więc trwać nawet jeszcze 10 dni, czyli do czasu, gdy Republikanie i Demokraci będą musieli porozumieć się w jeszcze ważniejszej sprawie. A mianowicie niezbędnego, by zapobiec niewypłacalności USA, podniesieniu dozwolonego limitu zadłużenia (obecnie 16,7 bln dol.), który - jak prognozuje resort finansów - zostanie osiągnięty 17 października. Wówczas obie sprawy mogłyby zostać uzgodnione w negocjacjach jednocześnie. Republikanom łatwiej byłoby przełknąć porażkę ws. Obamacare i wyjść z twarzą z całej budżetowej zawieruchy, gdyby dostali jakieś inne ustępstwa.