- W całej tej aferze, która wybuchła po publikacji „Gazety Wyborczej”, nie bierze się pod uwagę jednej rzeczy, a mianowicie terminu zakończenia śledztwa przez Rosjan. Rosjanie do końca tego roku mają zakończyć śledztwo ws. katastrofy. Wszystkie zabiegi, awantury i kłamstwa prokuratury, które zamieszczała na swojej stronie, to wszystko jest częścią zmasowanego ataku mającego uciąć wszelkiego rodzaju ustalenia alternatywne wobec twierdzeń komisji Laska. Jeżeli chodzi o "obrażanie" ekspertów komisji Laska, to nie chcę przesadzać, ale kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Członkowie zespołu Laska nie mogą mieć pretensji, jeśli ktoś chce sprawdzić ich kompetencje i umiejętności – mówi nam Kochanowska.
- Nikt nie stara się zauważyć, że wiele ustaleń, przemawiających za hipotezą wybuchu, opiera się na danych zamieszczonych w raportach Anodiny i Millera. Z danych tych można wysnuć zupełnie inne wnioski niż te, o których mówi zespół Laska – dodała Kochanowska.
Dla wdowy po Januszu Kochanowskim bardzo przykre jest też zachowanie prokuratury wojskowej w całej sprawie. Przypomnijmy, że wczoraj wojskowi śledczy umieścili na stronie internetowej prokuratury komunikat, w którym przyznają, że nie umieją poradzić sobie z "wyciekami" akt do mediów; jednocześnie prokuratorzy zaatakowali ekspertów Antoniego Macierewicza i dziennikarzy podważających oficjalną wersję tragedii.