- Mamy bardzo duże podejrzenia, że przez Polskę w wysokim stopniu płynie produkcja, która - delikatnie mówiąc - nie odpowiada deklarowanym normom - oznajmił Oniszczenko. - Funkcjonują jakieś półlegalne, a często nawet kryminalne schematy, gdy do Polski zwożona jest produkcja, która później otrzymuje cechy wyprodukowanej w innym kraju, w tym w tejże Polsce, a następnie dostarczana jest przez Białoruś na rosyjski rynek – dodał.
Oniszczenko kieruje także Federalną Służbą ds. nadzoru w sferze ochrony praw konsumentów i szczęścia człowieka (Rospotriebnadzor).
Główny lekarz sanitarny powiedział, że w jego uwagach nie ma żadnego podtekstu politycznego i że są one podyktowane wyłącznie troską o zdrowie Rosjan.
Kreml często wykorzystuje Oniszczenkę, gdy chce osiągnąć jakiś cel w polityce zagranicznej. Jego wypowiedzi często poprzedzają wprowadzenie przez Rosję różnych restrykcji wobec kraju, którego dotyczą.
W ostatnim czasie rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego kilkakrotnie zgłosiła zastrzeżenia do jakości mięsa i serów, a także owoców i warzyw sprowadzanych z Polski. Rossielchoznadzor nie wykluczył nawet wprowadzenia embarga na import polskiej produkcji mięsnej i mlecznej.
W ostatnich miesiącach Rosja zabroniła importu słodyczy z Ukrainy i win z Mołdawii. Zaostrzyła też kontrolę jakości produktów mlecznych z Litwy, a od ponad tygodnia przeprowadza dodatkowe kontrole celne wszystkich litewskich towarów.
Na listopadowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie Ukraina ma podpisać umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, a Mołdawia - parafować takie porozumienie. Moskwa różnymi sposobami próbuje je do tego zniechęcić.
W ocenie litewskiej prezydent Dalii Grybauskaite działania Rosji wobec jej kraju są odwetem za zaangażowanie Litwy w realizację programu Partnerstwa Wschodniego. Litwa sprawuje obecnie rotacyjnie przewodnictwo w Radzie UE.