Prokuratora chce uzupełnić opinię biegłego o wartość zegarka u innych sprzedawców.
Śledczy od maja br. sprawdzają, czy minister transportu Sławomir Nowak nie złożył fałszywego oświadczenia majątkowego, zatajając posiadania zegarka o wartości powyżej 10 tys. zł oraz fakt leasingowania samochodu marki Volvo. W sprawie powołano biegłego, który miał ocenić wartość wspomnianego czasomierza. Okazało się, że na liście ekspertów nie ma jednak specjalistów od takich towarów luksusowych. Zasięgnięto więc opinii jednego z zegarmistrzów. Ten zaś odpowiedział śledczym, że zegarek w chwili zakupu... traci na wartości ok. 30 proc., a z każdym kolejnym rokiem kolejne 7 proc.
Wydawałoby się, że to wystarczy do ustalenia wartości czasomierza Nowaka. Jednak z ustaleń tvp.info wynika, że w sklepie zegarek kosztował ok. 30 tys. zł. Bliscy ministra kupili go jednak z upustem rzędu ok. 8 tys. zł. Jakby tego było mało, przedstawiciel sklepu zeznał w prokuraturze, że kupił zegarek od producenta czy też dystrybutora za ok. 12 tys. zł. – Mamy trzy różne wartości. Musimy je uśrednić – mówi jeden ze śledczych.
Śledztwo prokuratorskie dotyczy oświadczenia poselskiego z 26 kwietnia 2013.r. Jednocześnie prokuratura zbada także, czy Sławomir Nowak nie poświadczył nieprawdy, składając 19 marca br. oświadczenie o stanie majątkowym jako minister transportu.
Sprawa jest pokłosiem artykułu w tygodniku „Wprost”, który napisał m.in., że kosztowny zegarek nie znalazł się w oświadczeniu majątkowym min. Nowaka. Minister przekonywał, że wymienia się zegarkami ze swoim kolegą. Dopiero po publikacji „Wprost” uzupełnił swoje oświadczenie majątkowe.