„Kilkanaście tygodni temu w mediach pojawiły się oskarżenie wobec Prawa i Sprawiedliwości dotyczące między innymi finansowania ochrony prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ze szczególną lubością w demaskowaniu rzekomych nieprawidłowości finansowych lubował się tygodnik Tomasza Lisa. Politycy Platformy ochoczo podchwycili ten temat. Jan Libicki, senator PO złożył nawet do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa” – przypomina Mastalerek.
„Po wnikliwym przeanalizowaniu dokumentów z Państwowej Komisji Wyborczej oraz uzyskaniu od skarbnika PiS Stanisława Kostrzewskiego kompletu żądanych dokumentów, prokuratura wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa – pisze poseł PiS. - Prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa w finansowaniu przez PiS ochrony prezesa partii. Co więcej, wszystkie opisane w zawiadomieniu platformerskiego senatora wydatki uznała za poczynione zgodnie z prawem. Postanowienie prokuratury rozniosło w proch i pył donos senatora Libickiego”.
„Analiza zgromadzonych dokumentów, w tym w szczególności kopii umów i faktur przekazanych przez PiS nie pozwala na przyjęcie, iż w związku z kwestionowanymi przez zawiadamiającego wydatkami mogło dojść do przywłaszczenia środków finansowych uzyskanych przez partię” – cytuje fragment z postanowienia warszawskiej prokuratury Mastalerek.