- Nie liczyłem dokładnie, ile straciłem. W tym roku ceny na rzepak i pszenicę były niższe nawet o 50 proc. niż w ubiegłym roku – powiedział rolnik ze Skarbimierza. - Część plonów sprzedałem, a resztę przechowuję, licząc na to, że ceny się poprawią – dodał.
Pikietę zorganizował Komitet Protestacyjny Rolników Powiatu Brzeskiego, ale uczestniczyli w niej również rolnicy z innych powiatów. Mieli syrenę alarmową i transparenty z napisami „Tyle Polski ile polskiej ziemi w rękach polskich rolników”, „Bossowie surowce importują, rolnicy za darmo pracują”.
Protestujący zarzucili rządowi, że stawia ich w gorszej sytuacji wobec rolników z innych unijnych państw, co ma szczególne znaczenie w przededniu umożliwienia obcokrajowcom zakupu polskiej ziemi.
- Warunki na rynku dyktują koncerny, które mają duże pieniądze. Część zakładów przetwórczych nie jest w naszych rękach – powiedział Bogdan Zioła, członek Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Jesteśmy zwolennikami interwencji państwa na rynku skupu zbóż. Spadki na zachodzie Europy też są, ale sięgają jedynie 10 proc., a u nas wynoszą po 40 proc. Ludzie, którzy zaciągnęli kredyty i kupili maszyny za chwilę będą mieli problemy z płynnością finansową. Państwo powinno zadbać o to, by mogli spłacić te kredyty – tłumaczy.
Rok temu rzepak skupowany był po 2-2,2 tys. zł za tonę. W tym roku ceny skupu to 1,3-1,4 tys. zł za tonę. Według wyliczeń ośrodka doradztwa rolniczego przy plonie 3,5 t z hektara i doliczeniu dopłat cena rzepaku musiałaby wynosić 1,7 tys. zł, by rolnicy wychodzili „na zero”. Spadają też ceny innych zbóż, np. pszenicy czy żyta. W ub. roku pszenicę można było sprzedać za 900-1000 zł za tonę, a w tym roku jej ceny wynoszą 580-600 zł.