Według agencji do porwania Sudera miało dojść w kontrolowanej przez rebeliantów miejscowości Sarakib (Saraqeb) w prowincji Idlib, na północnym zachodzie Syrii, na terenie biura prasowego syryjskiej opozycji.
Rzecznik MSZ Marcin Bosacki zastrzegł dziś, że nie ma pewności, iż polski fotoreporter został uprowadzony, i obecnie sprawdzane są wszystkie możliwości. Powiedział też, że sprawa Polaka była tematem dzisiejszej rozmowy ministra Sikorskiego z szefem dyplomacji tureckiej Ahmedem Davutoglu.
- Jesteśmy też w kontakcie z oficjalnymi władzami w Syrii i z różnymi grupami w tym kraju - dodał rzecznik MSZ.
- Do budynku, do sali wpadło około 15 zamaskowanych napastników, którzy dotkliwie pobili syryjskiego dziennikarza, który kierował tym centrum, skradli komputery, dokumenty, pieniądze, wszystkie wartościowe rzeczy. Polski fotografik znajdował się w tym momencie w tym miejscu i został uprowadzony przez tę grupę, która oddaliła się w nieznanym kierunku - relacjonował wiceszef MSZ Bogusław Winid.
Centrum z którego prawdopodobnie został uprowadzony polski fotoreporter położone jest w obszarze kontrolowanym przez Wolną Armię Syryjską. Było używane przez dziennikarzy syryjskich i międzynarodowych.