W ogromnej bazylice Aparecidzie, 170 km od Sao Paulo i 240 km na zachód od Rio, papież odprawił pierwszą wielką mszę św. poza Watykanem, a wcześniej modlił się przed figurą czarnej Madonny Niepokalanego Poczęcia.
W homilii wezwał młodych katolików, by dochowali wierności wartościom chrześcijańskim.
- W dzisiejszych czasach wszyscy po trosze, również młodzi, czują przyciąganie ze strony licznych bożków, które stają w miejsce Boga i zdają się dawać nadzieję: pieniądze, sukces, władza, przyjemność. Często serca wielu opanowuje poczucie osamotnienia i pustki i popycha do szukania kompensacji u tych niestałych bożków - wyjaśnił papież mechanizm ulegania zwodniczym wartościom.
Franciszek dziękował również Matce Boskiej z Aparecidy, patronce Brazylii. - Wielka to dla mnie radość, że przybyłem do domu Matki wszystkich Brazylijczyków! Chciałem tu prosić Maryję o sukces Światowych Dni Młodzieży i u Jej stóp ofiarować życie ludu Ameryki Łacińskiej - powiedział.
- Jeśli chodzi o trudności w życiu każdego, w naszej społeczności - niezależnie od tego, jak wielkie wydawałyby się te wyzwania, Bóg nigdy nie chce, aby nas przytłoczyły - przypomniał papież. - Chrześcijanin jest radosny, nigdy nie jest smutny – stwierdził Franciszek. - Jest z nami Bóg. Mamy Matkę, która zawsze oręduje za życiem swoich dzieci, za nami. Jezus pokazał nam, że oblicze Boga jest obliczem Ojca, który nas miłuje. Grzech i śmierć zostały pokonane. Chrześcijanin nie może być pesymistą! Nie wygląda jak ktoś, kto wydaje się być nieustannie w żałobie. Jeśli jesteśmy naprawdę zakochani w Chrystusie i czujemy, jak bardzo On nas kocha, to nasze serce „rozpali się” tak wielką radością, że udzieli się ona tym, którzy żyją blisko nas – powiedział papież do młodych.