- Podczas oczekiwania na pogotowie zasłabł. Niestety pomimo reanimacji jego życia nie udało się uratować – powiedziała dzisiaj rzeczniczka podkarpackiej policji Marta Tabasz – Rygiel.
Okoliczności zdarzenia wyjaśnia prokuratura.
- Niezależnie od prokuratury czynności kontrolne wdrożyła komenda wojewódzka policji. Mają one wyjaśnić czy postępowania policji i użycie środków przymusu bezpośredniego było prawidłowe i uzasadnione
– zaznaczyła.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że 20 minut po pierwszej w nocy w niedzielę do budynku komendy policji wszedł 42-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego.
- Był bardzo pobudzony; krzyczał, kopał w drzwi. Kiedy wyszedł do niego funkcjonariusz, mężczyzna zaatakował go, uderzając w głowę jednym z krzeseł, znajdujących się w poczekalni. W wyniku uderzenia policjant doznał urazu twarzy i wstrząśnienia mózgu
– mówiła Tabasz-Rygiel.
Wtedy do agresywnego mężczyzny przybiegli policjanci z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego. Usiłowali obezwładnić 42-latka, nieskutecznie. W związku z zagrożeniem ich zdrowia i życia, użyto wobec niego paralizatora. Z uwagi na zachowanie mężczyzny policjanci powiadomili pogotowie.
- W trakcie oczekiwania na przyjazd karetki mężczyzna zasłabł. Policjanci niezwłocznie podjęli resuscytację, którą kontynuowali po przyjeździe ratownicy medyczni. Niestety, pomimo pomocy ratownicy stwierdzili zgon
– wyjaśniła rzeczniczka podkarpackiej policji.
Dalsze czynności na miejscu wykonywał osobiście prokurator. Zabezpieczył m.in. urządzenie z systemem nagrywania oraz nagrania monitoringu.
Jak ustalono, mężczyzna leczył się psychiatrycznie. Decyzją prokuratora jego ciało zabezpieczono do dalszych badań.
Policjantom udzielono pomocy, jeden z nich przebywa w szpitalu; ma obrażenia głowy.
- Liczymy na szybkie i rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego przykrego zdarzenia przez prokuraturę – podkreśliła Tabasz-Rygiel.