Gen. Janicki latami nie wydał ani jednego takiego dokumentu. Zgodnie z rozporządzeniem zaczął postępować dopiero pół roku po katastrofie smoleńskiej, gdy zaniedbania w tej materii odkryli kontrolerzy NIK - pisze "Rzeczpospolita".
Skandaliczne zaniedbanie Janickiego może paradoksalnie uchronić go przed odpowiedzialnością. "Gdyby Janicki wydał dokument, jak nakazywało mu prawo, mógłby odpowiadać dziś za wysłanie samolotu z prezydentem na lotnisko, na które nie powinien go wysłać, a więc co najmniej za niedopełnienie obowiązków. Operacje startów i lądowań statków powietrznych o statusie HEAD można wykonywać bowiem wyłącznie z lotnisk czynnych" - czytamy w "Rzeczpospolitej". A tak prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej stwierdzili, że nienadanie statusu HEAD... nie wyczerpuje wszystkich znamion art. 231 kodeksu karnego, czyli niedopełnienia obowiązków.
Przypomnijmy dwa znamienne fakty:
- 16 listopada 2010 r. szef MSZ, Radosław Sikorski, odznaczył gen. Mariana Janickiego Odznaką Honorową „Bene Merito” (Dobrej Zasługi) – zaszczytnym, honorowym wyróżnieniem przyznawanym przez MSZ za „działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej”
- 16 czerwca 2011 r. po Święcie Biura Ochrony Rządu gen. bryg. Marian Janicki, szef BOR, został awansowany na stopień generała dywizji