Politycy Solidarnej Polski zaproponowali wprowadzenie zakazu palenia e-papierosów w kinie, tramwaju, czy innych miejscach publicznych. „Gazecie Wyborczej” ten pomysł najwyraźniej się spodobał. Zresztą od kilku miesięcy na jej łamach – także w lokalnych dodatkach – można znaleźć artykuły pomstujące na użytkowników e-papierosów. Groteskowe jednak jest, że dziennikarze „GW” wytykają jednym fatalny nałóg i uprzykrzanie życia innym, a nie wspomnieli, że żywą reklamą e-papierosów jest ich szef.
W ostatnich miesiącach Adam Michnik jeśli pojawia się w miejscach publicznych, to właśnie z e-papierosem w dłoni. Tak bywało w sądzie, tak było w październiku zeszłego roku podczas gali wręczenia nagród literackich NIKE (na zdjęciu powyżej widać jak zaciąga się z rozkoszą), czy nawet w studio telewizyjnym.
Ten bezpardonowy atak „Gazety Wyborczej” na swobody obywatelskie Adama Michnika musi być zapewne czyjąś inspiracją. I do tego jeszcze komitywa dziennikarzy GW z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobro, którzy ramię w ramię chcą zakazać Michnikowi „ostatniego macha” tuż przed wejściem na salę rozpraw. To już skrajna prowokacja wewnątrz redakcji.
Chyba że przy Czerskiej wyznają zasadę: „co wolno wojewodzie…"
A poniżej film dokumentalny ze ścieżką dźwiękową opowiadający o Adama Michniku – ofierze szykan „Gazety Wyborczej”
