- Wydawałoby się im dłużej trwa śledztwo, to powinny być wyjaśnione niektóre wątpliwości, a tutaj okazało się, że śledztwo trwa 3 lata, jest przedłużone o kolejne 6 miesięcy, a my coraz mniej wiemy w sprawie katastrofy smoleńskiej. Mało tego. Okazuje się, że są skandale związane z tą sprawą – rozpoczęła Rozmowę Niezależną Dorota Kania przypominając niewpuszczenie polskich dyplomatów, aby zobaczyli w jakim stanie jest wrak i zwolnienie z pracy ratownika medycznego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Dymitra Książka.
- I jest zapowiedź ze strony rosyjskiej, że oskarżonymi w procesie będą polscy piloci - dodaje poseł Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.
Oczywiście, poruszono także kwestię braku weryfikacji przez prokuraturę zeznań osób obecnych na płycie lotniska tragicznego dnia, a które mówiły o trzech rannych osobach.
- Za najważniejszą uważam relację oficera Biura Ochrony Rządu. Dlatego, że on mówi nam, iż dostał rozkaz służbowy, on dostał polecenie, żeby pojechać do miasta znaleźć szpital i odnaleźć te osoby – wyjaśnia szef parlamentarnego zespołu wyjaśniającego katastrofę smoleńską.
Poseł Antoni Macierewicz przypomniał również, że z zeznań funkcjonariuszy BOR wynika, iż na lotnisku w Smoleńsku byli obecni żołnierze z rosyjskiego Specnazu.
- Byli jako jedni z pierwszych - podkreśla poseł Macierewicz. – I oni nie zostali przesłuchani.
Poseł Macierewicz zauważa w trakcie Rozmowy Niezależnej, że już dwa lata temu pytano stronę rosyjską o powód obecności Specnazu 10 kwietnia 2010 na lotnisku w Smoleńsku.
- Strona rosyjska odpowiedziała, że 18 kwietnia Specnaz miał mieć ćwiczenia i w związku z tym oni byli już 10. na miejscu. To jest tłumaczenie, które jest mało wiarygodne i trzeba by je zweryfikować. Prokuratura polska miała obowiązek doprowadzić do przesłuchania tych funkcjonariuszy czy żołnierzy, którzy byli na miejscu – uważa szef parlamentarnego zespołu.
Całość Rozmowy Niezależnej można wysłuchać tutaj
