Zdaniem Marka Dąbrowskiego eksperci rządowi "mają coś do ukrycia", skoro unikają debaty z ekspertami z zespołu parlamentarnego.
Dąbrowski broni też filmu Anity Gargas "Anatomia upadku", odpierając m.in. zarzut, że gdyby w samolocie doszło do eksplozji, musiałaby ona wybić szyby. "Osoby wypowiadające takie tezy nie mają wiedzy o wybuchach w samolotach. W przeszłości miała miejsce katastrofa boeinga 747, który eksplodował nad Atlantykiem. Wybuchła tam mieszanka paliwowo-powietrzna w centralnym zbiorniku. Mimo że wybuch rozerwał kadłub samolotu na strzępy, część okien się zachowała. Innym przykładem jest samolot, który spadł po libijskim zamachu bombowym w szkockim Lockerbie. Tam też część okien pozostała nienaruszona" - mówi Dąbrowski.
Współpracownik zespołu parlamentarnego nie zgadza się też z twierdzeniami, że jeden ze świadków katastrofy występujący w "Anatomii upadku" - kierowca autobusu Nikołaj Szewczenko - potwierdza oficjalną wersję zdarzeń. "Według komisji Millera samolot nad ulicą Kutuzowa w Smoleńsku leciał kołami do góry. Kierowca widział w tym samym miejscu samolot przechylony na lewe skrzydło i lecący kołami do dołu. Świadków, którzy potwierdzają wersję Szewczenki, jest więcej. Tak więc stwierdzenie, że Szewczenko potwierdza tezy Millera, to nieprawda" - wyjaśnia Marek Dąbrowski.
Wywiad z Markiem Dąbrowskim w "Gazecie Polskiej Codziennie".